Występowanie nadpłynności oznacza, że banki dysponują wolnymi środkami, które mogłyby przeznaczyć na działalność kredytową albo np. na inwestycje w obligacje skarbowe. Pojawienie się wolnych środków na rynku powoduje obniżenie krótkoterminowych stóp procentowych. Spadkowi tych stóp może przeciwdziałać bank centralny - sprzedając bankom własne krótkoterminowe papiery, czyli bony pieniężne.
Wielkość emisji tych bonów oddaje skalę nadpłynności banków. Nadpłynność była problemem na przełomie ubiegłej i tej dekady. Rosła wówczas ze względu na kupowanie przez NBP dewiz od banków. Potem bank centralny ograniczał ją, sprzedając bankom własne długoterminowe obligacje, a także papiery skarbowe. W ostatnich dwóch-trzech latach skala nadpłynności nie przekraczała raczej 10 mld zł. W tym roku znów zaczęła jednak rosnąć.
Jakie są powody tego wzrostu? "Wynikał on głównie ze skupu obcych walut przez NBP oraz spadku salda lokat terminowych Ministerstwa Finansów w banku centralnym" - stwierdziła RPP w opublikowanych niedawno założeniach polityki pieniężnej na przyszły rok.
Informacja o skupie walut może oznaczać, że letnia wymiana środków z emisji euroobligacji na złote przez resort finansów była dokonana bezpośrednio w NBP. Z kolei część wolnych środków MF lokuje od pewnego czasu nie w NBP, a w bankach komercyjnych. Jednak te - jeśli nie uda im się w inny sposób zainwestować pieniędzy powierzonych im przez ministerstwo - muszą kupić bony pieniężne NBP.
Według RPP, w przyszłym roku nadpłynność sektora bankowego powinna się utrzymywać na poziomie porównywalnym z rokiem bieżącym. "Głównymi czynnikami oddziałującymi na jej skalę będą transakcje walutowe banku centralnego, skala i zmienność lokat Ministerstwa Finansów w NBP oraz zmiany poziomu pieniądza gotówkowego w obiegu" - oceniła rada.