Według analityków S&P, jednym z powodów odporności europejskich firm na wysokie ceny ropy naftowej jest mocne euro, które równoważy zwyżkę cen notowanego w dolarach surowca. Autorzy raportu podkreślają jednak, że ważniejszym powodem jest silny popyt sprzyjający zwiększaniu inwestycji i umożliwiający wielu firmom przerzucanie wyższych cen surowców na odbiorców.
Niektóre firmy - zwłaszcza dostarczające gaz i elektryczność - nawet skorzystały na wysokich cenach paliw, ponieważ wyższymi kosztami obarczyły klientów. Jeśli zaś wytwarzają elektryczność z użyciem energii wodnej, nuklearnej lub węgla brunatnego, mogły podnieść marże. Do tej grupy S&P zalicza m.in. Electricite de France i niemiecki koncern RWE.
Na zwyżce cen ropy nie ucierpiały zbyt mocno koncerny motoryzacyjne i linie lotnicze. Te pierwsze już od dłuższego czasu są mocno naciskane przez konsumentów na produkcję aut oszczędzających benzynę, a drugie efektywnie korzystały z hedgingu, czyli możliwości zabezpieczania dostaw paliw.
Według S&P, wysokie ceny ropy najmocniej odczuły firmy chemiczne i dostawcy części samochodowych, które nie mają zbyt dużej siły w dyktowaniu cen.
Agencja przewiduje, że sytuacja finansowa firm z Europy pogorszy się, jeśli ceny ropy pozostaną w dłuższym okresie na bardzo wysokim poziomie. Wówczas hedging będzie coraz droższy i nieefektywny. Dodatkowo negatywnie może zadziałać ewentualne osłabienie euro.