Apple padło ofiarą własnego sukcesu. Choć w minionym kwartale w ręce klientów trafiło aż 6,45 mln iPodów, analitykom to nie wystarczyło - oczekiwali sprzedaży rzędu 8,5 mln sztuk najpopularniejszego odtwarzacza cyfrowej muzyki. Wpływy Apple ze sprzedaży wyniosły 3,7 mld USD i rozminęły się z oczekiwaniami o 40 mln USD.
Na otwarciu sesji w Nowym Jorku papiery Apple, tegorocznego "prymusa" wśród amerykańskich firm komputerowych, poleciały w dół o ponad 8%. Później kurs lekko się odbił, ale i tak spadał o kilka procent, ciągnąc w dół cały sektor technologiczny. Do spadków akcji spółek high-tech przyczyniło się również obniżenie rekomendacji dla Intela przez analityków Prudentiala Equity. Papiery Intela traciły ponad 2%.
Amerykańskim akcjom nie pomogły optymistyczne wypowiedzi Alana Greenspana, który stwierdził, że gospodarka dobrze zniosła gwałtowną zwyżkę cen energii. Inwestorzy widać przyjęli, że jeśli szef Rezerwy Federalnej nie boi się o wzrost gospodarczy, to w obliczu wyższej inflacji kolejne podwyżki stóp procentowych są nieuniknione. Tak właśnie myślą inwestorzy i w październiku sprzedają amerykańskie akcje. Do wtorku główne indeksy pospadały po ponad 3%.
Wczoraj do godz. 22.00 Dow Jones stracił 0,29%, a technologiczny Nasdaq Composite spadł o 1,03%.
Wcześniej na minusie dzień skończyły giełdy w Europie. Inwestorzy sprzedawali między innymi papiery linii lotniczych i koncernów chemicznych. Przyczyna? Ponowna zwyżka cen ropy naftowej. Według analityków CSFB, dla tych pierwszych wydatki na paliwa to 14% całkowitych kosztów, a dla pierwszych - aż 60%. Walory BASF-a, Bayera czy British Airways straciły po prawie 1%. Po raporcie Apple w Europie spadały akcje produkującego elektronikę użytkową Philipsa, a także Infineona, wytwarzającego mikroprocesory. Jednak papiery produkującego sprzęt do wytwarzania układów komputerowych koncernu ASML Holding szły w górę o prawie 3%, bo firma zaprezentowała dobre dane finansowe za trzeci kwartał.