"Realizacja zobowiązań redukcji deficytu przyjętych w Programie Konwergencji wymagałaby podjęcia dodatkowych działań ograniczających deficyt. Wprawdzie w 2004 roku deficyt sektora finansów publicznych, obliczony według metodologii ESA'95, został zrealizowany na dużo niższym od planowanego poziomie, jednak wynikało to w istotnej mierze z jednorazowych czynników, powodujących korzystną różnicę pomiędzy deficytem w ujęciu kasowym a memoriałowym. W 2005 i 2006 r. czynniki te prawdopodobnie nie wystąpią, a przynajmniej nie w tak dużej skali" - oceniła rada. Według Dariusza Filara, członka RPP, chodzi m.in. o przesunięcie części wpływów z VAT, a także o sposób rozliczenia wydatków budżetu na dopłaty bezpośrednie dla rolników.

- Z punktu widzenia inflacji i realizacji polityki pieniężnej ten budżet jest neutralny. Nie stanowi przełomu, który pozwoliłby nam na dostosowanie polityki pieniężnej. Ale jest skonstruowany poprawnie i nie ma powodu, by wyrażać głęboki niepokój - powiedział PARKIETOWI D. Filar. Według niego, projekt budżetu przygotowany przez ministra Mirosława Gronickiego oznacza kontynuację polityki fiskalnej z poprzednich lat.

RPP nie zgłosiła zastrzeżeń do założeń makroekonomicznych, przyjętych w konstrukcji budżetu. "Prognozy wzrostu PKB jak również inflacji przyjęte w projekcie ustawy budżetowej są zbliżone do prognoz NBP" - stwierdziła rada w opinii. Twórcy budżetu przyjęli, że realny wzrost PKB wyniesie w przyszłym roku 4,3%, a średnioroczna inflacja będzie na poziomie 1,5%. To dolna granica celu inflacyjnego RPP.

PiS i PO, które wygrały wybory parlamentarne i tworzą nowy rząd, zapowiadały, że zgłoszą autopoprawkę do projektu budżetu, jaki przyjął gabinet Marka Belki. Według D. Filara, jeżeli tak się stanie, to RPP oceni również nowe propozycje.