Reklama

Napady to "mały" problem

W wyniku oszustw związanych z użyciem kart płatniczych i czeków, nielegalnymi przelewami oraz napadami na placówki banki straciły w I półroczu 8,4 mln zł - wynika z danych Związku Banków Polskich. Eksperci twierdzą jednak, że to tylko czubek góry lodowej.

Publikacja: 17.10.2005 09:42

Według Andrzeja Koweszko, dyrektora departamentu ryzyka operacyjnego w ING Banku, największym problemem są w tej chwili oszustwa dokonywane przez osoby posługujące się "skradzioną tożsamością" oraz oszustwa internetowe. - Trudno byłoby włamać się bezpośrednio do czyjegoś rachunku i wypłacić pieniądze w gotówce. Dlatego oszuści z reguły zakładają w banku konto, posługując się cudzym dowodem tożsamości. Na ten rachunek transferują skradzione pieniądze i dopiero z niego wypłacają gotówkę - mówi A. Koweszko. - Większość banków prowadzi działania rozpoznawcze, żeby tego typu operacje identyfikować, ale jest to bardzo trudne. Prawie niemożliwe jest też wykrycie sprawcy, który popełnił przestępstwo przy użyciu cudzego dowodu osobistego - mówi A. Koweszko.

Straty wynikające z kradzieży pieniędzy z rachunku klienta z reguły pokrywa bank, chyba że posiadaczowi rachunku udowodni się współudział w przestępstwie. Podobnie jest w przypadku oszustw z użyciem kart płatniczych i kredytowych.

Banki nie chcą ujawnić, jakie straty ponoszą w wyniku działania oszustów, bo obawiają się reakcji swoich klientów. NBP zbiera takie dane, ale dotyczą one tylko niektórych przestępstw. Wynika z nich, że straty wywołane oszustwami czekowymi, z użyciem kart płatniczych i sfałszowanych przelewów wyniosły w I półroczu tego roku prawie 7 mln zł, w 2004 r. 9,2 mln zł, a rok wcześniej 15,8 mln zł.

Same operacje przestępcze z użyciem kart płatniczych i kredytowych naraziły z kolei banki na koszty wynoszące w I półroczu 3,7 mln zł (w całym 2004 r. 5,3 mln zł). Chodzi o transakcje skradzionymi lub skopiowanymi kartami.

Paradoksalnie najmniej banki tracą z powodu napadów na swoje placówki. W I półroczu tego roku były w Polsce 30 napady, z tego 23 udane. Złodzieje skradli łącznie 1,3 mln zł (razem z włamaniami i napadami na transport gotówki 1,5 mln zł). W 2004 r. odnotowano 70 napadów (63 skuteczne), w wyniku których banki straciły 2,3 mln zł. - Napady to przede wszystkim problem zagrożenia życia pracowników i klientów. Straty z tego tyłu stanowią jednak niezauważalną część przychodów banków. Tylko w przypadku małych instytucji mogą to być znaczące kwoty - mówi A. Koweszko.

Reklama
Reklama

Łączne straty z tytułu nielegalnych operacji kartami i czekami, fałszywych przelewów oraz napadów na banki wyniosły w I półroczu 8,4 mln zł. Specjaliści twierdzą jednak, że łączna kwota strat wynikających z oszustw jest znacznie większa. Statystyki NBP nie obejmują np. wartości wyłudzonych kredytów. - Straty z powodu jednego wyłudzonego kredytu mogą być większe niż koszty z tytułu wszystkich nielegalnych operacji dokonanych z użyciem wydanych przez dany bank kart płatniczych i kredytowych - twierdzi Ryszard Woźniak, doradca prezesa ZBP. Również w opinii A. Koweszko, z powodu oszustw przy użyciu "skradzionej tożsamości" oraz przestępstw internetowych banki tracą wielokrotnie więcej niż w przypadku napadów na swoje oddziały.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama