Od dwóch tygodni kontynuacyjny wykres kontraktów znajduje się w trendzie spadkowym. Na razie nie widać przekonujących sygnałów zapowiadających jego odwrócenie. Trwająca od piątku konsolidacja przynajmniej na razie wygląda raczej na przerwę w spadkach (flaga?), niż element formacji odwrócenia. Zapowiedzi wzrostu nie widać też na wykresach RSI i MACD. Poza tym spadek, który nastąpił od momentu przełamania głównej linii trendu wzrostowego był mniejszy, niż amplituda wahań nad linią. Może to oznaczać, że potencjał spadkowy wynikający z tego sygnału nie został jeszcze wyczerpany, a zakończenia spadków należy oczekiwać bliżej wsparcia, które znajduje się w okolicach 2180 pkt. Wsparcie to składa się z sierpniowego dołka oraz 50-proc. zniesienia ostatniej fali wzrostowej.
Istnieją jednak powody, by sygnałów odwrócenia trendu spadkowego wypatrywać już w najbliższej przyszłości i w pobliżu obecnych poziomów. Tuż poniżej ostatniego dołka znajduje się wsparcie wyznaczone przez sierpniowy szczyt. W tym samym miejscu wypada 38,2-proc. zniesienie fali wzrostowej rozpoczętej w maju. Ułatwieniem dla inwestorów może być linia trendu spadkowego obejmująca cały okres od szczytu z 4 października. Podczas wczorajszej sesji kontrakty zaczęły spadać po dojściu do niej. W ten sposób linia została potwierdzona po raz trzeci i wydaje się istotna. Wczorajsze odbicie od niej zapowiada jednak przynajmniej niewielki spadek. Być może spowoduje on testowanie piątkowego minimum i powstanie formacji podwójnego dna oraz krótkoterminowych dywergencji na RSI. W połączeniu z późniejszym przełamaniem wspomnianej linii utworzyłoby to układ wystarczający do zapoczątkowania poważniejszego odbicia sięgającego okolic 2380 pkt, gdzie znajduje się silna koncentracja oporów.