W dalszym ciągu brakuje jednak postawienia przez sprzedających kropki nad "i". Można będzie za nią uznać spadek S&P 500 poniżej 1178 pkt i tym samym przełamie 61,8-proc. zniesienie zwyżki trwającej od końca kwietnia do początków sierpnia. To pozwalałoby spodziewać się przynajmniej dotarcia do podstawy ostatniej fali wzrostowej, czyli do 1138 pkt. Po drodze doszłoby jednak do wygenerowania kolejnych silnych sygnałów sprzedaży. Z przekroczeniem 1164 pkt indeks oddaliłby się w dół od rocznej średniej w większym stopniu, niż to miało miejsce w sierpniu 2004 r. Jednocześnie dzienny MACD znalazłby się poniżej dołków ukształtowanych przez ostatnie półtora roku. Jeśli dodać do tego podwójną negatywną dywergencję na tygodniowym MACD, będącą jednym z najsilniejszych sygnałów zapowiadających odwrócenie trendu rosnącego, to osiągnięcie przez S&P 500 1040-1060 pkt stanie się bardzo prawdopodobne.
Sektor energetyczny
mocno w dół
Jednoczesny spadek cen ropy naftowej i akcji jest pochodną obaw o wpływ drogich paliw na gospodarkę. Górę bierze przekonanie, że ceny paliw przekroczyły pewien graniczny poziom, powyżej którego w gospodarce zaczną następować procesy dostosowawcze do nowej sytuacji. Wśród nich dwa kluczowe to reakcja władz monetarnych na groźbę jeszcze większego przyspieszenia inflacji oraz przedsiębiorstw na rosnące koszty produkcji. Wyższa inflacja zmniejsza też siłę nabywczą konsumentów, więc aby ją utrzymać, konieczne są podwyżki płac. To może dodatkowo uderzyć w finanse firm. Jeśli wzrost pensji nie przyspieszy, istnieje groźba, że dojdzie do spadku wydatków konsumenckich, które są motorem napędowym rozwoju gospodarki USA.
Taka sytuacja stwarza presję na ceny dyktowane przez przedsiębiorstwa. Do tej pory w niewielkim stopniu decydowały się na przenoszenie wyższych kosztów na konsumentów. Świadczy o tym wciąż dość skromny wzrost wskaźników inflacji bazowej. Teraz jednak mogą zacząć się zmiany, bo inaczej zachwieje to rentownością firm. Zresztą pierwsze symptomy pogorszenia kondycji spółek są już teraz widoczne. Generalnie wyniki za III kwartał są dobre, bo roczna zmiana zysku operacyjnego dla firm z indeksu S&P 500 po raz kolejny będzie dwucyfrowa. Jeśli jednak spojrzymy na osiągnięcia w poszczególnych sektorach, zauważymy, że nie ma aż tak wielu powodów do zadowolenia. Poprawę zysków spółek z branży energetycznej szacuje się na 60%, ale już w sektorze konsumpcyjnym jest bardzo słabo. Zyski przedsiębiorstw z segmentu dóbr wrażliwych na wahania koniunktury pogorszą się o blisko 6% w porównaniu z III kwartałem 2004 r., a z branży dóbr niewrażliwych na nie wzrosną jedynie o 0,2%. Słabo też wypada sektor finansowy, gdzie zyski zwiększą się o ok. 1,5%.