Reklama

Przecena trwa

Pierwszy raz od początku 2,5-letniej hossy spadkowi cen ropy naftowej towarzyszy zniżka notowań amerykańskich akcji. To sugeruje, że rozpoczęty w tym miesiącu ruch w dół wyłamuje się ze schematu zniżek występujących od początku 2004 r. Hipoteza, że S&P 500 wkracza w fazę trwalszej i mocniejszej przeceny, zaczyna nabierać realnych kształtów.

Publikacja: 22.10.2005 08:38

W dalszym ciągu brakuje jednak postawienia przez sprzedających kropki nad "i". Można będzie za nią uznać spadek S&P 500 poniżej 1178 pkt i tym samym przełamie 61,8-proc. zniesienie zwyżki trwającej od końca kwietnia do początków sierpnia. To pozwalałoby spodziewać się przynajmniej dotarcia do podstawy ostatniej fali wzrostowej, czyli do 1138 pkt. Po drodze doszłoby jednak do wygenerowania kolejnych silnych sygnałów sprzedaży. Z przekroczeniem 1164 pkt indeks oddaliłby się w dół od rocznej średniej w większym stopniu, niż to miało miejsce w sierpniu 2004 r. Jednocześnie dzienny MACD znalazłby się poniżej dołków ukształtowanych przez ostatnie półtora roku. Jeśli dodać do tego podwójną negatywną dywergencję na tygodniowym MACD, będącą jednym z najsilniejszych sygnałów zapowiadających odwrócenie trendu rosnącego, to osiągnięcie przez S&P 500 1040-1060 pkt stanie się bardzo prawdopodobne.

Sektor energetyczny

mocno w dół

Jednoczesny spadek cen ropy naftowej i akcji jest pochodną obaw o wpływ drogich paliw na gospodarkę. Górę bierze przekonanie, że ceny paliw przekroczyły pewien graniczny poziom, powyżej którego w gospodarce zaczną następować procesy dostosowawcze do nowej sytuacji. Wśród nich dwa kluczowe to reakcja władz monetarnych na groźbę jeszcze większego przyspieszenia inflacji oraz przedsiębiorstw na rosnące koszty produkcji. Wyższa inflacja zmniejsza też siłę nabywczą konsumentów, więc aby ją utrzymać, konieczne są podwyżki płac. To może dodatkowo uderzyć w finanse firm. Jeśli wzrost pensji nie przyspieszy, istnieje groźba, że dojdzie do spadku wydatków konsumenckich, które są motorem napędowym rozwoju gospodarki USA.

Taka sytuacja stwarza presję na ceny dyktowane przez przedsiębiorstwa. Do tej pory w niewielkim stopniu decydowały się na przenoszenie wyższych kosztów na konsumentów. Świadczy o tym wciąż dość skromny wzrost wskaźników inflacji bazowej. Teraz jednak mogą zacząć się zmiany, bo inaczej zachwieje to rentownością firm. Zresztą pierwsze symptomy pogorszenia kondycji spółek są już teraz widoczne. Generalnie wyniki za III kwartał są dobre, bo roczna zmiana zysku operacyjnego dla firm z indeksu S&P 500 po raz kolejny będzie dwucyfrowa. Jeśli jednak spojrzymy na osiągnięcia w poszczególnych sektorach, zauważymy, że nie ma aż tak wielu powodów do zadowolenia. Poprawę zysków spółek z branży energetycznej szacuje się na 60%, ale już w sektorze konsumpcyjnym jest bardzo słabo. Zyski przedsiębiorstw z segmentu dóbr wrażliwych na wahania koniunktury pogorszą się o blisko 6% w porównaniu z III kwartałem 2004 r., a z branży dóbr niewrażliwych na nie wzrosną jedynie o 0,2%. Słabo też wypada sektor finansowy, gdzie zyski zwiększą się o ok. 1,5%.

Reklama
Reklama

Do tego kilka znaczących firm przestrzegło, że nie sprosta oczekiwaniom dotyczącym tegorocznych i przyszłorocznych zysków. Były to między innymi Pfizer i Caterpillar, wchodzące w skład indeksu DJIA. Istotne znaczenie ma też to, że w wyniku wzrostu notowań przedsiębiorstw z sektora energetycznego w trzech pierwszych kwartałach tego roku znacznie wzrósł udział ich wartości rynkowej w kapitalizacji wszystkich spółek z indeksu S&P 500. Na koniec roku wynosił niecałe 7,2%, na koniec września tego roku zbliżył się do 10,3%. W związku z tym aktualna przecena reprezentantów tej branży - subindeks sektora energetycznego w S&P 500 stracił w październiku ponad 14% - ma znacznie większe przełożenie na kondycję całej giełdy niż na przykład wzrost tej grupy firm z I połowy roku.

Rynki wschodzące

w kleszczach

W takiej sytuacji przed oczami globalnych inwestorów pojawiła się alternatywa: wysoka inflacja ograniczy realne dochody konsumentów i wpłynie na ich wydatki albo zostaną one zachowane, ale wzrost płac utrzyma lub zwiększy presję inflacyjną, co wymusi dalsze podwyżki stóp procentowych. W pierwszej sytuacji spadnie amerykański import, co pogorszy postrzeganie krajów, w których eksport jest znaczącym źródłem wzrostu gospodarczego. W tej grupie jest wiele emerging markets. W drugim wariancie uczyni bezpieczne inwestycje w Ameryce bardziej atrakcyjnymi w odniesieniu do reszty świata. Wobec znikomej premii za ryzyko na wielu rynkach wschodzących to znów one byłyby najbardziej narażone na przecenę.

Wobec tego nie dziwi, że po gwałtownej wyprzedaży akcji z emerging markets z dwóch pierwszych tygodni października, wciąż nie mogą one odzyskać formy. Przecena na razie przybrała prawie identyczną formę, jak w przypadku dwóch poprzednich korekt - z kwietnia i maja 2004 r. oraz marca i kwietnia 2005 r. Po 14 sesjach spadku indeks obrazujący koniunkturę na giełdach rynków wschodzących spada praktycznie dokładnie w takim samym stopniu jak w tamtych przypadkach. To z jednej strony daje podstawę do traktowania aktualnej przeceny jako kolejnej korekty w długookresowym trendzie, z drugiej przekonuje, że jeszcze zostało trochę czasu do jej zakończenia.

Równocześnie uwagę zwraca to, że trwająca od wiosny tego roku fala zwyżkowa na rynkach wschodzących była znacznie słabsza w porównaniu z poprzednimi ruchami w górę, jakie miały miejsce od marca 2003 r. Pierwsza fala zakupów wyniosła indeks o 84% w górę, druga o blisko połowę, a trzecia jedynie o nieco ponad jedną czwartą. W związku z tym, gdyby teraz spadek przybrał podobne rozmiary jak poprzednio, byłby to zły znak. Korekta z wiosny 2004 r. zatrzymała się nieco poniżej 38,2-proc. zniesienia wcześniejszej zwyżki, spadek z wiosny 2005 r. zakończył się nieco ponad tym zniesieniem. Październikowa zniżka przekroczyła już takie wsparcie, więc albo jej potencjał jest bliski wyczerpania (niewiele na to wskazuje), albo jesteśmy w początkowej fazie korekty całej 2,5-letniej hossy. To groziłoby, że z obecnego poziomu notowania spadną przynajmniej jeszcze o 15%, choć po drodze wystąpią na pewno większe i mniejsze korekty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama