Cena miedzi odnotowała w piątek największy jednodniowy spadek od ponad dwóch miesięcy. Uczestnicy londyńskiego rynku uznali, że czwartkowego rekordu na poziomie przewyższającym 4 tys. USD za tonę zupełnie nie uzasadniają najnowsze prognozy, przewidujące na przyszły rok nadwyżkę podaży tego metalu nad popytem.

Utrzymujący się od trzech lat deficyt na rynku miedzi w przyszłym roku ma być ostatecznie wyeliminowany - wynika z raportów banków takich jak Societe Generale. Bezpośrednią przyczyną piątkowej przeceny była też wyprzedaż kontraktów przez fundusze hedgingowe i innych inwestorów spekulacyjnych, którzy realizowali zyski wynikające z 23-proc. wzrostu ceny miedzi w tym roku. W czasie czwartkowych notowań za tonę w trzymiesięcznym kontrakcie płacono 4018 USD, najwięcej w historii tego instrumentu.

Nadwyżka produkcji miedzi ma w przyszłym roku wynieść 150 tys. ton w porównaniu z 250 tys. ton niedoboru w tym roku - uważają analitycy Societe Generale. W tej sytuacji średnia cena tego metalu ma spaść do 3120 USD za tonę z 3580 USD prognozowanych na ten rok. Globalny popyt na miedź spadł o 1,2% w pierwszych 7 miesiącach br., a deficyt zmniejszył się do 235 tys. ton z 784 tys. ton w takim samym okresie przed rokiem.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 170 USD, 4,3%, do 3780 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 3801 USD.