nieuniknionego?
To jednak zaledwie czubek góry lodowej. - Chyba nikt precyzyjnie nie wie, ile wynosi teraz zadłużenie PRInż. Sam zarząd potwierdza, że chodzi co najmniej o 100 mln zł - mówi P. Drzewiecki i dodaje: O kłopotach z płynnością były zarząd PRInż (przed miesiącem zmieniono kierownictwo - przyp. red.) wiedział już na początku roku. Sam nie wystąpił jednak z wnioskiem o upadłość, co niewątpliwie powinien był uczynić. Dlatego złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez niego. Były zarząd (prezesem był wówczas Jerzy Binder) co prawda wnioskował o upadłość PRInż po tym, jak stało się jasne, że spółka nie trafi do grupy Polimeksu. Sąd dopatrzył się jednak w złożonym dokumencie błędów formalnych i zwrócił wniosek.
Nowy szef firmy Przemysław Wróbel na razie również nie zdecydował się na upadłość. Jak informowaliśmy, liczył, że uda się mu pogodzić akcjonariuszy PRInż i nakłonić ich do dokapitalizowania spółki. Chodzi o kwotę około 50 mln zł. W poniedziałek miał uzyskać stanowisko rady nadzorczej, czy jego pomysł ma rację bytu. Zapowiedział, że w przypadku fiaska rozmów z akcjonariuszami - rozważy złożenie rezygnacji ze stanowiska. Wczoraj, mimo wielokrotnych prób, nie udało nam się z nim skontaktować.
PRK 7:
nie znamy właściciela
Wiarę w uratowanie PRInż stracił już Mirosław Miller, prezes PRK 7, firmy z grupy katowickiego holdingu, specjalizującej się w budownictwie kolejowym. - Sytuacja tak się skomplikowała, że właściwie nie wiem, kto jest właścicielem PRK 7. Wierzyciele PRInż zgłaszają nam, że dysponują zastawami na akcjach naszej spółki, należących do PRInż - wskazuje M. Miller. - W interesie PRK 7 najkorzystniejszym rozwiązaniem byłaby upadłość PRInż. To uzdrowiłoby sytuację - twierdzi. W jakim sensie? - W miejsce właściciela PRK 7 wchodzi syndyk, którego celem będzie sprzedaż spółki. W ten sposób rosną szanse na pozyskanie inwestora branżowego dla naszej firmy. PRK 7 interesują się co najmniej cztery poważne podmioty - uzasadnia prezes warszawskiego przedsiębiorstwa.