Dzisiaj po raz pierwszy będą notowane akcje Ceramiki Nowej Gali serii O, P i R. Łącznie chodzi o 5,87 mln walorów, stanowiących blisko 16% kapitału przedsiębiorstwa. Właścicielami tych papierów są Waldemar Piotrowski, prezes CNG (3,47 mln sztuk), oraz Jupiter NFI (2,4 mln).
Akcje te były obejmowane po nominale, czyli po 1 zł, na początku 2004 roku. Znacznie taniej niż płacono za walory Ceramiki Nowej Gali podczas ubiegłorocznej publicznej oferty (po 5 zł). W związku z uprzywilejowaniem cenowym akcji serii O, P i R, nie mogły trafić do obrotu giełdowego przed upływem 18 miesięcy od NWZA, które zdecydowało o ich emisji. Teraz można już będzie nimi handlować.
Nie oznacza to jednak, że ich właściciele będą chcieli szybko upłynnić walory. Waldemar Piotrowski to największy akcjonariusz Ceramiki Nowej Gali (łącznie dysponuje 16,12 mln walorów). Niejednokrotnie mówił o zamiarach zwiększania zaangażowania kapitałowego w spółkę. W tym roku dokupywał akcji na giełdzie po 6,05-6,45 zł. Teraz kurs producenta płytek ceramicznych znajduje się znacznie niżej (wczorajszy kurs to 4,27 zł), co nie zachęca do sprzedaży akcji.
Jupiter NFI jest natomiast inwestorem finansowym i sprzedaż akcji jest bardzo prawdopodobna. Fundusz był kiedyś głównym udziałowcem CNG. Przed rokiem sprzedał większościowy pakiet (ponad 19 mln sztuk stanowiących 51,86% kapitału) w transakcjach pakietowych. Zainkasował po 6,3 zł za walor (łącznie 120,7 mln zł). Czy teraz będzie go satysfakcjonować niższa cena za mniejszościowy pakiet, która i tak gwarantuje mu niezły zarobek (ponad 300% w 1,5 roku)? - Na pewno inwestorzy nie powinni się obawiać podaży z naszej strony. Jak zawsze, racjonalnie podejdziemy do sprzedaży akcji Ceramiki Nowej Gali. Nie będziemy ich "sypać" przez rynek - zapewnia Janusz Koczyk, prezes Jupiter NFI. Zapytany, czy fundusz gotowy jest sprzedać akcje producenta płytek ceramicznych po obecnej cenie rynkowej, czy będzie czekać na lepszy moment, odpowiada: - Sama spółka ma dobre fundamenty. Na jej gorszy odbiór ze strony inwestorów miało wpływ wiele czynników, które nałożyły się na siebie. Jest to zatem pytanie o sytuację w całej branży, a pod tym względem jestem umiarkowanym optymistą.