Czwartkowa sesja na głównych europejskich parkietach upłynęła pod znakiem spadków. Niemiecki DAX rozpoczął wczorajszą sesję od ponad 22 pkt luki bessy (0,45%) i pod presją podaży pozostawał aż do końca notowań. Przełożyło się to na wyrysowanie czarnej świecy na wykresie dziennym. Jednocześnie doszło do wybicia poniżej wsparcia, jakie na 4838-4849 pkt tworzyły lokalne dołki z 22 września i 21 października br. Ruch ten można traktować jako sygnał sprzedaży. Sygnał, który w najbliższych tygodniach może przynieść spadki do poziomu 4600 pkt. Na możliwość głębszych spadków na niemieckim rynku wskazuje również sytuacja na podstawowych wskaźnikach, czy też podażowy układ świec na wykresie tygodniowym DAX, wspierany przez sygnał sprzedaży na MACD.
Od spadków wczorajszą sesję rozpoczęły również główne amerykańskie indeksy. Giełdy w USA od połowy września pozostają pod wpływem sprzedających. Przy czym ostatnie dwa tygodnie to wzrostowa korekta. Obecnie bardzo niewiele dzieli byki od przejęcia kontroli nad rynkiem. W przypadku indeksu szerokiego rynku, granicznym poziomem, którego przekroczenie postawi pod znakiem zapytania spadkowy scenariusz, jest strefa 1205-1210 pkt. Barierę podażową tworzy tam dołek z 26 sierpnia br., który jednocześnie jest linią szyi formacji podwójnego szczytu, oraz przełamana 6 października br. roczna linia trendu wzrostowego.
Wybicie powyżej 1205-1210 pkt. otworzy drogę do 1245 pkt. Odbicie od tej bariery natomiast pozwala oczekiwać na zniżkę przynajmniej do 1137,50 pkt (dołek z 20 kwietnia br.). Obecnie więcej argumentów przemawia za spadkami.
W zupełnie innym miejscu niż DAX i S&P500 jest rynek japoński. Po wybiciu górą z konsolidacji 10500-12150 pkt. (na początku sierpnia), znajduje się on w trendzie wzrostowym. Najbliższym liczącym się oporem jest 14500-14800 pkt. Tworzy go szczyt z maja 2001 roku oraz szesnastoletnia linia trendu spadkowego. Odbicie od tej bariery będzie sugerować, że zapoczątkowana w kwietniu 2003 hossa zakończyła się i japoński rynek wraca do długoterminowej bessy.