Tematem numer jeden mijającego tygodnia były wydarzenia polityczne i oddalająca się perspektywa powołania koalicji rządowej. Trzeba przyznać, że groźba powstania gabinetu mniejszościowego PiS lub, co gorsza, koalicji z udziałem Samoobrony, to scenariusze, które jeszcze kilka tygodni temu były nie do pomyślenia. O tym, że polityka zaszkodziła rynkom, nie było wątpliwości w środę - kursy akcji poszły mocno w dół mimo stabilnej sytuacji na giełdach zagranicznych. Z drugiej strony, niekorzystne wydarzenia na scenie politycznej nie zmieniły obrazu w perspektywie ostatnich tygodni. Ten bowiem i tak już jest kiepski. WIG20 idzie w dół razem z indeksami zagranicznymi. Również niemiecki DAX znajduje się w średnioterminowym trendzie spadkowym. Zarówno w przypadku WIG20, jak i DAX-a, przecena zabrała już ok. 40% fali wzrostowej trwającej od maja. Przynajmniej na razie nie ma więc powodu mówić, że to polityka jest największym powodem do zmartwienia dla inwestorów. Nie po raz pierwszy giełda okazuje się bardziej odporna na ryzyko polityczne, niż szczególnie na nie wrażliwy rynek walutowy.
Naruszone wsparcia
Sytuacja techniczna nie wygląda najlepiej, o czym świadczy chociażby fakt, że WIG20 znajduje się na poziomie najniższym od końca sierpnia. Średnioterminowy trend spadkowy indeksu utrzymuje się już od początku października. Pierwsza jego połowa przebiegała gwałtownie. Jej zwieńczeniem było załamanie z 13.10, tłumaczone wycofywaniem się kapitałów z rynków wschodzących. Tak jak to często bywa, tak paniczna wyprzedaż nie pociągnęła za sobą natychmiastowej kontynuacji spadków. Potrzebna była korekta. Przybrała ona postać konsolidacji w przedziale 2293-2360 pkt. Konsolidację tę można interpretować jako przygotowania niedźwiedzi do dalszych spadków. Skąd taki wniosek? Po pierwszej fali wyprzedanie osiągnęło skrajny poziom - świadczyły o tym bardzo niskie wartości histogramu MACD. Konsolidacja - choć nie doprowadziła do większej zwyżki WIG20 - to jednak zaowocowała "zneutralizowaniem" skrajnego wyprzedania. Histogram MACD powrócił do "akceptowalnych" poziomów. A to oznacza, że wyprzedanie nie jest już przeszkodą w kontynuacji przeceny.
W piątek WIG20 naruszył dolną granicę konsolidacji (2293 pkt), a równocześnie inne wsparcie wynikające ze szczytu z sierpnia (2276 pkt). W efekcie spadki stały się bardziej prawdopodobne. O ile może pójść w dół WIG20? Podstawą do prognozy może być szerokość wspomnianej konsolidacji - blisko 70 pkt. Tyle właśnie może wynieść zniżka w stosunku do ostatniego dołka. Oznaczałoby to, że WIG20 dotrze przynajmniej do ok. 2225 pkt. Nieco niżej znajduje się wsparcie, wynikające z sierpniowego dołka (2198 pkt). W strefie między tymi dwoma poziomami można się zatem spodziewać zatrzymania krótkoterminowej fali spadkowej. Kolejny argument, przemawiający za wyhamowaniem przeceny właśnie tam, to 50-proc. zniesienie fali wzrostowej trwającej od maja.
Szeroki rynek się trzyma