Reklama

Naftowy boom przyciąga inwestorów

W pierwszym półroczu do Rosji napłynęło 11,4 mld USD bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Światowe koncerny, chcąc wykorzystać stale rosnący popyt, budują tam coraz więcej fabryk i sklepów. Gwarantem doskonałej koniunktury są rekordowe ceny ropy naftowej.

Publikacja: 02.11.2005 08:41

To przede wszystkim dzięki olbrzymim przychodom z eksportu ropy naftowej pensje rosyjskich pracowników wzrosną w tym roku o 11 pkt procentowych bardziej niż inflacja. Ich dochody pozostające do dyspozycji po zaspokojeniu podstawowych potrzeb wzrosną o 9,4% - prognozuje ministerstwo gospodarki. Na takie informacje zagraniczni inwestorzy reagują natychmiast, bo też chcą na tym zarobić.

Chodorkowski już nie straszy

W rezultacie w pierwszym półroczu do Rosji napłynęło ponad dwa razy więcej pieniędzy z całego świata niż w takim samym okresie ub.r., kiedy wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniosła 4,5 mld USD (w całym 2004 r. 12,5 mld USD). Tegoroczne wpływy z tego tytułu stanowią równowartość 3,2% rosyjskiego PKB, w porównaniu z 2% w pierwszej połowie ub.r. Rząd w prognozie na bieżący rok zakładał, że tego rodzaju inwestycje wyniosą 2,5% produktu krajowego brutto.

I co niesłychanie ważne, po rocznej przerwie zagraniczne spółki zainwestowały w Rosji o 2,7 mld USD więcej niż rosyjskie firmy poza granicami. W ub.r., między innymi w wyniku uwięzienia najbogatszego wtedy Rosjanina Michaiła Chodorkowskiego, klimat dla zagranicznych inwestycji w Rosji pogorszył się do tego stopnia, że tamtejsze przedsiębiorstwa ulokowały za granicą o 1,7 mld USD więcej niż zagraniczne w Rosji. Teraz, po długim procesie, Chodorkowski jest już w kolonii karnej w okolicach Czyty we wschodniej Syberii, a doskonała koniunktura gospodarcza przekonała obcokrajowców, że nadal warto w Rosji inwestować, i to mimo najrozmaitszych przeszkód.

Klimat dobry, choć straszny

Reklama
Reklama

Ikea na rozwój rosyjskiej sieci supermarketów wydała już ponad miliard dolarów, zakładając, że Rosjanie masowo będą urządzać swoje mieszkania ich niedrogimi, a przecież zagranicznymi sprzętami. Szwedzka sieć handlowa ma już pięć sklepów w Rosji, a jej inwestycje w tym kraju są największe spośród 33 państw, gdzie ma swoje placówki.

Dyrektor Lennart Dahlgren, szef Ikea w Rosji, zapewnia, że spodziewany zwrot z inwestycji w Rosji przewyższa związane z nimi ryzyko. Swoje biuro ma w mieście Chimki, po drodze z Moskwy na lotnisko Szeremietiewo. Tam właśnie jest Mega Mall Ikei o powierzchni 230 tys. metrów kwadratowych. Zdaniem Dahlgrena, jest to najbardziej oblegany supermarket na świecie. Uroczyste otwarcie tego obiektu w grudniu ub.r. opóźniło się o pięć dni, bo lokalne władze mnożyły warunki jego uruchomienia. Skończyło się na obietnicy ze strony zarządu Ikei, że wyasygnuje on milion dolarów na obiekty i urządzenia sportowe w okolicach stolicy. - Klimat inwestycyjny w Rosji jest bardzo dobry, choć niekiedy straszny - podsumowuje swoje doświadczenia Dahlgren.

Najważniejsze

- polityka i ceny ropy

W ub.r. rządowa rozprawa z Jukosem tak wystraszyła niektórych inwestorów, że wycofywali z Rosji pieniądze. Teraz wielu z nich wróciło, mimo że narzekają na sprzeczne przepisy, nierówną konkurencję, korupcję panoszącą się w sektorze publicznym, czy wreszcie zagrożenie ze strony czeczeńskich terrorystów.

Nastroje zagranicznych inwestorów zmieniły się przede wszystkim dlatego, że dzięki rekordowym cenom ropy naftowej w Rosji wciąż utrzymuje się doskonała gospodarcza koniunktura. Jednocześnie wszystkie branże produkcyjne wymagają doinwestowania nowoczesną technologią, a społeczeństwo niemal wszystkie finansowe nadwyżki przeznacza na konsumpcję. Toteż międzynarodowe giganty, takie jak Coca-Cola, Toyota czy Ikea na wyścigi rozwijają moce produkcyjne i handlowe w Rosji. Giełdowi inwestorzy windują zaś kursy akcji tamtejszych spółek.

Reklama
Reklama

Indeks moskiewskiej giełdy RTS jest w tym roku jednym z najlepiej zachowujących się wskaźników na świecie. Od początku roku wzrósł o ponad 45%, podczas gdy Morgan Stanley Capital International Emerging Markets Index zyskał w tym okresie 12%. W ub.r. po awanturze z Jukosem RTS znacznie ustępował światowym wskaźnikom. Wzrósł o 4,8%, a MSCI o 17%.Wysokie ceny ropy naftowej i dobra koniunktura giełdowa dają prezydentowi Putinowi szansę uporządkowania krajowej gospodarki - uważa Mark Mobius, który w Templeton Asset Management zarządza 17 mld USD, ulokowanymi w aktywach z rynków wschodzących. - Nie ma powodów, dla których obecny wzrost nie miałby być kontynuowany, biorąc pod uwagę silny i stale rosnący popyt konsumpcyjny, jak też odbudowę bazy produkcyjnej, nie mówiąc już o przebogatych złożach ropy naftowej i innych surowców. Największe ryzyko związane jest z dwiema dziedzinami - cenami ropy i polityką - powiedział Mobius.

ConocoPhillips

dokupi Łukoilu

Rosja rozwija swoją gospodarkę nieprzerwanie od siedmiu lat. Tamtejsze ministerstwo gospodarki na ten rok przewiduje wzrost produktu krajowego brutto o 5,9-6% po dwóch latach ponad 7-proc. zwyżki tego wskaźnika. Głównym motorem tak dynamicznego rozwoju był przede wszystkim niesłychanie opłacalny (przy stale rosnących cenach) eksport zasobów naturalnych. Rosja jest drugim na świecie producentem ropy naftowej, a ropa i gaz ziemny dają 60% jej eksportowych przychodów. Akcje Łukoilu, największej rosyjskiej firmy naftowej, zdrożały w tym roku już o 81%. Spółka ta ma największy udział w rosyjskich indeksach giełdowych. Notowane w Moskwie papiery Gazpromu, największego na świecie producenta gazu ziemnego, wzrosły w tym samym okresie o 83%.

Putin, by udobruchać inwestorów zaniepokojonych sprawą Jukosu, obiecał usunięcie limitów ograniczających posiadanie przez nich akcji Gazpromu. Ma to nastąpić jeszcze w grudniu br. ConocoPhillips, trzeci pod względem wielkości producent ropy naftowej w USA, w ub.r. za 2 mld USD kupił od rosyjskiego rządu 7,6% akcji Łukoilu. Teraz udziały amerykańskiej spółki są warte ok. 3,6 mld USD. Zarząd firmy z Houston zapowiedział, że jeszcze w tym roku chce zwiększyć udziały w Łukoilu do 20%, bo na tyle pozwala porozumienie z akcjonariuszami.

Fundusz na czarną godzinę

Reklama
Reklama

Rosyjski minister finansów Aleksiej Kudrin w niedawnym wywiadzie dla "Rosyjskoj Gaziety" powiedział: - Nasza polityka w minionych pięciu latach była przewidywalna, a inwestorzy mogli oszacować swoje ryzyko. Okazało się, że wierzą w Rosję i gotowi są lokować tu miliardy dolarów. Coca-Cola zapłaciła w tym roku 501 mln USD za firmę Multon, drugiego co do wielkości producenta soków w Rosji. Holenderski Heineken, największy producent piwa w Europie, do pięciu posiadanych już rosyjskich browarów dodał w tym roku jeszcze cztery. Wartości tych kontraktów nie ujawniono. Spółka z Amsterdamu ma teraz 14-proc. udział w rosyjskim rynku piwa. Toyota zaczęła budowę fabryki w pobliżu St. Petersburga. Będzie ona kosztować 250 mln USD.

Olbrzymie przychody z ropy naftowej umożliwiły rządowi zmniejszenie zadłużenia zagranicznego Rosji o 25 mld USD w tym roku, czyli o 22%. Prawie o jedną czwartą, do 155 mld USD, wzrosły krajowe rezerwy w walutach i złocie. Część przychodów z eksportu ropy odkładana jest na funduszu stabilizacyjnym, który ma pomóc zrównoważyć budżet, gdy ceny surowców zaczną spadać. Na koniec września na tym funduszu gromadzonym na czarną godzinę było prawie 30 mld USD, a do końca przyszłego roku może to być nawet do 80 mld USD. Nadwyżka budżetowa Rosji ma w tym roku sięgnąć 7% jej PKB. W przyszłym roku w Rosji odbędzie się szczyt G-8.

Na tak wyraźną poprawę sytuacji finansowej Rosji inwestorzy zareagowali zwiększonym popytem na jej obligacje. JPMorgan Emerging Markets Bond Index Plus Russia wzrósł od początku stycznia o 14,4%, co jest najlepszym tegorocznym wynikiem wśród indeksów obligacji. Różnica między rentownością rosyjskich obligacji rządowych zapadających w 2030 r. i ich amerykańskimi odpowiednikami zmniejszyła się na koniec września do 77 pkt bazowych. Na koniec ub.r. różnica ta wynosiła 172 pkt.

Spadek inwestycji

Niepożądanym i dalekosiężnym skutkiem olbrzymich i łatwych przychodów z eksportu ropy jest zaniechanie lub spowolnienie wielu reform niezbędnych do unowocześnienia rosyjskiej gospodarki. Nie zrobiono nic dla zliberalizowania kontrolowanych przez państwo rynków energetycznych, poprawienia finansowej przejrzystości spółek i procesów decyzyjnych różnego szczebla władz. Nie zdołano ukrócić korupcji. Transparency International, berlińska organizacja śledząca to zjawisko na całym świecie, w najnowszym raporcie stwierdziła, że w Rosji pod tym względem nic nie zmieniło się w ostatnich pięciu latach. W swoim rankingu usytuowała Rosję na takim samym poziomie, jak mniej rozwinięte kraje - Indie i Mozambik.

Reklama
Reklama

Jednym z rezultatów podniesienia podatków od przychodów z ropy i zwiększenia kontroli państwa nad sektorem energetycznym jest spadek inwestycji. A to już skutkuje spowolnieniem wzrostu gospodarczego. Produkcja ropy naftowej w pierwszych dziewięciu miesiącach zwiększyła się jedynie o 2,9% w porównaniu z 10% w takim samym okresie ub.r. Eksport ropy może w tym roku zwiększyć się od 2,1 do 4,3% - prognozuje ministerstwo gospodarki. W ub.r. wzrost ten wyniósł 13%. Pensje od kilku lat rosną, ale nadal 22,6 mln Rosjan, 16% ludności, żyje w nędzy - mówią rządowe dane.

Unia i Rosja

skazane na współpracę

Cała nadzieja w tym, że naftowy boom jeszcze trochę potrwa. Coraz częściej jednak pojawiają się opinie, że bez zagranicznych inwestycji w tym sektorze wydobycie wkrótce zacznie spadać. Rosja ma bowiem olbrzymie zasoby surowców energetycznych, ale te łatwo dostępne są już na ukończeniu po kilkudziesięciu latach intensywnej eksploatacji.

W czasie niedawnego szczytu Rosja - Unia Europejska politycy i biznesmeni z obu stron zgodnie podkreślali, że Rosji wystarczy zasobów do oświetlenia i ogrzania całej Europy, ale najpierw niezbędne są olbrzymie inwestycje, które wprowadzą tamtejsze sektory paliwowe w XXI wiek. Teraz import z Rosji stanowi około 50% gazu ziemnego sprowadzanego z zagranicy do krajów Unii i pokrywa jedną czwartą jej zapotrzebowania na ten surowiec. Rosyjska ropa i produkty naftowe to 30% unijnego importu i ponad 25% zużycia. Do zbyt dużego uzależnienia wciąż jeszcze daleko i dlatego współpraca energetyczna Unii z Rosją będzie się rozwijać. Jej najbardziej ostatnio spektakularnym przykładem jest projekt budowy gazociągu pod dnem Bałtyku.

Reklama
Reklama

Przedstawiciele europejskich i amerykańskich koncernów energetycznych przy każdej okazji podkreślają, że warunkiem niezbędnym do tego, by znacząco zwiększyli swoje zaangażowanie w modernizację rosyjskiego sektora energetycznego jest zwiększenie jednoznaczności i przejrzystości tamtejszego prawa. Strona rosyjska też zdaje sobie sprawę, że bez tych inwestycji i zachodnich technologii nie zdoła unowocześnić i zróżnicować swojej gospodarki. Rosyjski minister energetyki i przemysłu Wiktor Kriszczenko zapewniał niedawno w Londynie: - Z naszej strony drzwi są otwarte.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama