To przede wszystkim dzięki olbrzymim przychodom z eksportu ropy naftowej pensje rosyjskich pracowników wzrosną w tym roku o 11 pkt procentowych bardziej niż inflacja. Ich dochody pozostające do dyspozycji po zaspokojeniu podstawowych potrzeb wzrosną o 9,4% - prognozuje ministerstwo gospodarki. Na takie informacje zagraniczni inwestorzy reagują natychmiast, bo też chcą na tym zarobić.
Chodorkowski już nie straszy
W rezultacie w pierwszym półroczu do Rosji napłynęło ponad dwa razy więcej pieniędzy z całego świata niż w takim samym okresie ub.r., kiedy wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniosła 4,5 mld USD (w całym 2004 r. 12,5 mld USD). Tegoroczne wpływy z tego tytułu stanowią równowartość 3,2% rosyjskiego PKB, w porównaniu z 2% w pierwszej połowie ub.r. Rząd w prognozie na bieżący rok zakładał, że tego rodzaju inwestycje wyniosą 2,5% produktu krajowego brutto.
I co niesłychanie ważne, po rocznej przerwie zagraniczne spółki zainwestowały w Rosji o 2,7 mld USD więcej niż rosyjskie firmy poza granicami. W ub.r., między innymi w wyniku uwięzienia najbogatszego wtedy Rosjanina Michaiła Chodorkowskiego, klimat dla zagranicznych inwestycji w Rosji pogorszył się do tego stopnia, że tamtejsze przedsiębiorstwa ulokowały za granicą o 1,7 mld USD więcej niż zagraniczne w Rosji. Teraz, po długim procesie, Chodorkowski jest już w kolonii karnej w okolicach Czyty we wschodniej Syberii, a doskonała koniunktura gospodarcza przekonała obcokrajowców, że nadal warto w Rosji inwestować, i to mimo najrozmaitszych przeszkód.
Klimat dobry, choć straszny