Taka jest opinia Banku Światowego, który pierwszy raz przyłączył się do apeli do władz w Pekinie, by uelastyczniły kurs wymiany waluty.

Nadwyżka na rachunku obrotów bieżących Chin w pierwszym półroczu zwiększyła się prawie ośmiokrotnie w porównaniu z takim samym okresem ub.r., do 67,3 mld USD. Rezerwy walutowe Chin wzrosły o 50% w ciągu 12 miesięcy i na koniec września osiągnęły rekordowy poziom 769 mld USD. Credit Suisse First Boston przewiduje, że przy utrzymaniu obecnej tendencji już na po czątku przyszłego roku Chiny będą mieć największe rezerwy w walutach obcych na świecie i zastąpią na pierwszym miejscu Japonię.

Waluty płyną do Chin, gdyż bank centralny zaniża wartość juana, co stymuluje eksport i zachęca zagranicznych inwestorów stawiających na umocnienie juana po uwolnieniu kursu. Bank centralny emituje obligacje, by zgarnąć te pieniądze, które w przeciwnym razie mogłyby zdestabilizować gospodarkę powodując wysoką inflację.

- Rezerwy dewizowe Chin nadal będą rosnąć w wyniku znaczącej nadwyżki na rachunku bieżącym, a to komplikuje politykę walutową - powiedział wczoraj w Pekinie główny ekonomista Banku Światowego Homi Kharas. Bank Światowy jeszcze nigdy nie wypowiadał się na ten temat. Tym razem zapewne uznano, że po rezygnacji ze ścisłego powiązania juana z dolarem są możliwości dalszego uwalniania kursu chińskiej waluty.

Bloomberg