Tylko jedna luka dzieli wykres kontynuacyjny kontraktów terminowych na WIG20 od powrotu do długoterminowego trendu wzrostowego. 6 października notowania otworzyły się na poziomie 2440 pkt, gdy zanotowane dzień wcześniej minimum wynosiło 2480 pkt. Dopóki zamknięcie sesji nie wypadnie ponad 2480 pkt, luki nie będzie można uznać za zamkniętą. Od czwartkowego zamknięcia do tej wartości brakuje 52 punktów. W tym roku tylko raz zdarzyło się, żeby notowania kontraktów wzrosły więcej - rekordowe 76,5 pkt w środę. Jest zatem pewna szansa, że sygnału kupna doczekamy się już dzisiaj.

Próbując wyprzedzać rynkowy sygnał, warto mieć świadomość "kary", jaka może nas spotkać. Wykres kontynuacyjny znalazł się bowiem w dość szczególnym miejscu. Na poziomie 2430 pkt znajduje się bowiem 62-proc. zniesienie ostatniego spadku i przełamana niedawno wzrostowa linia trendu. Wprawdzie rosnący wolumen przeczy tezie o ruchu powrotnym, ale warto taki scenariusz też uwzględniać. Podwyższona zmienność działa bowiem w dwie strony. Największy tegoroczny spadek wyniósł 96 pkt i zdarzył się 13 października. Tydzień wcześniej od tej daty notowania poszły w dół o 90 pkt, a tydzień później obniżyły się o 54 pkt.

Nastroje na rynku, mierzone wartością bazy można uznać prawie za optymistyczne. Indeks notowany jest 15-25 punktów powyżej kontraktów, a jeszcze w zeszłym tygodniu przewyższał notowania pochodnej o 50 pkt. To jednak oczywiście nie jest żadną przeszkodą we wzroście. Za taką można by uznać wyjście bazy na plus, choć i to nie jest wskazówką nieomylną. Wprawdzie na początku sierpnia baza skoczyła do 37 punktów, co zapoczątkowało lokalną 2-tygodniową korektę, ale pod koniec spadku kontrakty też notowane były istotnie powyżej indeksu.