Reklama

Klasycy, artyści i niezależni

Warszawska giełda przeżywa drugą młodość, i to nie tylko z punktu widzenia polskich inwestorów. Dla tych wszystkich, dla których dolar amerykański stanowi walutę bazową, ostatnie wyniki WIG-u oznaczają, że inwestowanie w polskie akcje, wsparte dodatkowo mocnym złotym, zaczyna wreszcie przynosić tak długo oczekiwane efekty.

Publikacja: 05.11.2005 08:25

Przyjmując założenie, że wcześniej czy później polski rynek inwestycyjny pójdzie w ślady starszego światowego brata, nasze ubiegłotygodniowe rozważania dotyczące inwestowania i wyboru strategii nabiorą wartości edukacyjnej, w kontekście przyszłych oczekiwań i możliwości inwestycyjnych.

Przyjrzyjmy się więc, jak cztery podstawowe grupy funduszy inwestycyjnych radziły sobie na światowych rynkach akcji od początku 1994 roku. Ta data nie jest przypadkowa. Po pierwsze, stanowi początek jednego z najbardziej szaleńczych okresów w najnowszej historii rynków akcji, kiedy nasze masowe zadurzenie technologią i globalizacją okazało się dla wielu bardzo kosztowną lekcją inwestowania wbrew zdrowemu rozsądkowi. Po drugie, jest to również moment rozpoczęcia działalności inwestycyjnej przez pewien fundusz, który swoimi wynikami wprost podważa ogólnie przyjęte dogmaty teorii inwestowania, i który w moich dalszych analizach pragnę wykorzystać jako pewnego rodzaju substytut dla niezależnych "artystów" inwestycyjnych.

Wykres przedstawia:

l Morgan Stanley Capital International World Index (MXWD), reprezentujący łącznie wszystkie światowe rynki akcji,

l indeks Moody?s Equity Mutual Fund World, reprezentujący średnie wyniki uzyskiwane przez tradycyjne fundusze inwestycyjne akcji, oraz

Reklama
Reklama

l indeks Credit Swiss First Boston Tremont Hedge Fund Equity Market Neutral (HEDGNEUT), reprezentujący fundusze hedgingowe, operujące na rynkach akcji w oparciu o strategie neutralne.

Wnioski narzucają się same. Okazuje się bowiem, że tradycyjne fundusze inwestycyjne rzeczywiście nie poradziły sobie z wynikami uśrednionymi przez indeksy giełdowe, co mogłoby potwierdzać słuszność wielu założeń teorii efektywności rynku.

Jak w takim razie wytłumaczyć wyniki uzyskane przez rynkowo neutralne fundusze hedgingowe? Ich reputacja zależy bowiem od umiejętności wyselekcjonowania spółek zbyt drogich w stosunku do ich rzeczywistej wartości ("krótka sprzedaż") oraz takich, które w danym momencie nie są przez rynek ani właściwie zrozumiane, ani odpowiednio wycenione, i których ceny - wcześniej lub później - muszą pójść w górę i wynagrodzić tych wszystkich, którzy właściwie szacowali ich potencjał.

Kto w takim razie dokonał tej niewłaściwej wyceny? Drobni inwestorzy indywidualni? Tylko gdzie wtedy byli zawodowcy zarządzający tradycyjnymi funduszami?

W tej sytuacji inwestowanie w fundusze hedgingowe, przynajmniej te akcji i rynkowo-neutralne, wydaje się alternatywą nie do odrzucenia. Oczywiście przy założeniu, że wybierzemy te właściwe i że ich przyszłe wyniki będą relatywnie aż tak dobre, jak te uzyskiwane w przeszłości. Ale to już temat na zupełnie oddzielne przemyślenia.

Do oceny pozostała nam jeszcze jedna grupa, tych niezależnie myślących menedżerów inwestycyjnych, ignorujących jakiekolwiek zobowiązania czy obciążenia indeksowe, których należałoby chyba nazwać tradycjonalistami, mimo że nie zarządzają funduszami tradycyjnymi w instytucjonalnym tego słowa znaczeniu.

Reklama
Reklama

Moim benchmarkiem dla oceny tej grupy - z oczywistych względów nie posiada ona żadnych wymiernych indeksów międzynarodowych - jest pewien fundusz, który znam i obserwuję od wielu lat, i który jest nadal otwarty dla nowych inwestorów. Dla potrzeb naszych analiz nadajmy temu funduszowi miano "Panaceum".

Tym razem porównamy więc indeks giełdowy MXWD (czerwona linia) ze znanym nam już indeksem funduszy hedgingowych HEDGNEUT (biała linia) oraz z naszym funduszem Panaceum (zielona linia).

Okazuje się, że dzięki odmiennej formie alternatywnego podejścia do inwestowania na międzynarodowych rynkach akcji, tym razem właściwie bardziej "nietradycyjnej" aniżeli alternatywnej, możliwe jest - i to systematycznie w dłuższym okresie - osiągnięcie wyników znacznie lepszych od tych oferowanych przez wszystkie najbardziej masowo dostępne formy inwestowania, włączając w to fundusze hedgingowe.

Gdyby więc zacząć inwestować mniej szablonowo na polskiej giełdzie, zwłaszcza teraz, kiedy pobiła własne rekordy i kiedy tak wielu inwestorów spodziewa się ewentualnej korekty? No cóż, może już niedługo i może nie tylko hipotetycznie. Na razie zawsze możemy samodzielnie dywersyfikować nasze pakiety inwestycyjne i szukać własnego panaceum na inwestycyjne problemy tego świata.

Autor to fund manager

MCT Wealth Management

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama