Miniony tydzień był trzecim z rzędu, w którym odnotowano wzrost cen miedzi. Wciąż topnieją zapasy tego metalu, gdyż jego produkcja aż do przyszłego roku nie będzie w stanie zaspokoić rosnącego popytu. Z opublikowanego właśnie raportu londyńskiego Standard Bank wynika, że w tym roku produkcja miedzi z rudy i ze złomu będzie mniejsza od jej zużycia o 343 tys. ton. W przyszłym roku można natomiast spodziewać się nadwyżki podaży nad popytem w wysokości 263 tys. ton. Tej ostatniej opinii nie podziela jednak kanadyjska firma First Quantum Minerals Ltd., wydobywająca rudę miedzi w Afryce. Uważa ona, że brak mocy przerobowych w hutach ogranicza możliwości kopalni zwiększania wydobycia.

Niedobory na rynku powodują, że użytkownicy miedzi zmuszeni są sięgać do zapasów. W rezultacie rezerwy tego metalu monitorowane przez LME oraz giełdy surowcowe w Nowym Jorku i Szanghaju spadły w ciągu minionych dwóch lat o 86%. W tej sytuacji z pewną ulgą przyjęto czwartkową wiadomość o uruchomieniu części państwowych rezerw przez Chiny. Zwiększyło to zapasy w Szanghaju aż o 37% i cena w Londynie spadła o 6 USD. Wczoraj spadek wyrównano z nawiązką po informacji londyńskiej giełdy, że jej zapasy ponownie spadły, szczególnie w składach zlokalizowanych w Holandii, Hiszpanii i USA.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 45 USD, do 3986 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 3878 USD.