Reklama

Dolar najdroższy od półtora roku

Powiększająca się dysproporcja stóp procentowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i strefą euro to główna przyczyna tegorocznej aprecjacji dolara. W tych kategoriach należy rozpatrywać ubiegłotygodniowy wzrost do najwyższego poziomu od maja 2004 r. notowań amerykańskiej waluty wobec euro (które w piątek kosztowało 1,181 USD).

Publikacja: 07.11.2005 09:01

Z analizy technicznej wynika, że za euro możemy na początku przyszłego roku płacić około 1,1 USD.

Bezpośrednim impulsem do kolejnej fali zakupów dolara były rezultaty ostatnich posiedzeń banków centralnych w Stanach Zjednoczonych i Eurolandzie. W ostatni wtorek w USA doszło do dwunastej z rzędu podwyżki stóp procentowych. Inwestorzy nie mają złudzeń, że nie była ona ostatnia. W ostatnich miesiącach członkowie Fed zdecydowanie zmienili retorykę wypowiedzi i zaczęli kłaść nacisk na zwalczanie inflacji. Głównie ze względu na drożejące paliwo zaczęła ona rosnąć w niepokojącym tempie. Wskaźnik CPI w ujęciu rocznym zwiększył się we wrześniu o 4,7%, PPI o 6,9%. Tak szybko rosły ostatnio na początku lat 90.

Równocześnie w październiku pojawiły się pierwsze ostrzeżenia ze strony Europejskiego Banku Centralnego (EBC) o możliwości zaostrzenia polityki pieniężnej. Wśród inwestorów pojawiły się podejrzenia, że dojdzie do tego jeszcze w tym roku. Na rynku walutowym znalazło to odzwierciedlenie w trwającej przez cały październik konsolidacji kursu euro wobec dolara w strefie 1,19-1,22. Czwartkowa decyzja EBC o pozostawieniu kosztów pieniądza na niezmienionym poziomie, a przede wszystkim komentarze szefa banku przekonały, że na konkretne działania przyjdzie poczekać dłużej. Efektem była wyprzedaż wspólnej waluty, która w czwartek i piątek straciła łącznie 2,6 centa i kosztowała 1,181 USD, najmniej od maja 2004 r.

Początek kolejnej fali

wzrostu USD?

Reklama
Reklama

W obecnej sytuacji kluczowym pytaniem jest to, czy przełamanie przez euro bariery 1,19 dolara, gdzie zatrzymał się spadek wspólnej waluty z pierwszej połowy roku, zapowiada jej trwalszy ruch w dół. Jeśli tak, to w przeciwieństwie do pierwszej połowy roku, kiedy wzrost wartości dolara był traktowany jako tymczasowy i nie wpływał na notowania na rynkach finansowych, teraz ten czynnik może zacząć odgrywać duże znaczenie.

Specjaliści nie są zgodni co do losów dolara. Analitycy CSFB prognozują, że euro zarówno za trzy, jak i dwanaście miesięcy będzie tańsze niż teraz. Natomiast zdaniem fachowców z Citigroup, to dolar znów zacznie tracić i w pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku za wspólną walutę będziemy płacić 1,28 USD, a w II kwartale 2006 r. 1,34 USD. Podstawą optymistycznych przewidywań dotyczących dolara jest głównie przekonanie o utrzymaniu się dysproporcji stóp procentowych w Ameryce i Eurolandzie. Pesymistyczne oczekiwania związane są z obawami, że umocnienie dolara i relatywnie wysokie tempo rozwoju gospodarki USA znajdą odbicie w dalszym powiększaniu się nierównowagi na rachunku obrotów bieżących.

Wydaje się, że w krótkiej perspektywie w centrum zainteresowania pozostaną kwestie związane z polityką monetarną. Natomiast problem amerykańskich deficytów (płatniczy i budżetowy) będzie pozostawać w cieniu. Tworzyłoby to sprzyjające warunki do aprecjacji dolara.

Może wzrosnąć premia

za ryzyko

Pojawienie się przekonania, że wzrost wartości amerykańskiej waluty ma trwalszy charakter, groziłoby odwróceniem tendencji obserwowanych w ostatnich 3-4 latach. Chodzi głównie o:

Reklama
Reklama

l hossę na rynku towarowym,

l zdecydowaną przewagę rynków wschodzących nad dojrzałymi.

Pierwsza kwestia w sporym stopniu wiązała się ze wzrostem zapotrzebowania ze strony chińskiej gospodarki, trwającym boomem na rynku nieruchomości w USA oraz działalnością funduszy hedgingowych, poszukujących bardziej zyskownych inwestycji. Dalsze oddziaływanie tych czynników stanęło pod znakiem zapytania. Droższy dolar to również droższy chiński juan i mniej atrakcyjne ceny dóbr wysyłanych z Państwa Środka za granicę (nic się nie zmienia w odniesieniu do amerykańskiego rynku). To może wpłynąć na tempo rozwoju Chin.

Perspektywa dalszych podwyżek stóp procentowych stopniowo podbija rentowność obligacji. W przypadku papierów 30-letnich, będących podstawą oprocentowania kredytów hipotecznych, wróciła do poziomu z marca tego roku - 4,85%. Na początku września było to 4,25%. Przeciętne stałe oprocentowanie 30-letniej pożyczki przekroczyło 6,2% i było najwyższe od połowy 2004 r. Portfele Amerykanów - oprócz wyższych kosztów paliwa - mogą zacząć drenować większe obciążenia związane z obsługą zadłużenia. Stąd już prosta droga do zwolnienia tempa rozwoju gospodarki.

Drożejący dolar oznacza pęcznienie stóp zwrotu z aktywów denominowanych w tej walucie dla inwestorów spoza Stanów Zjednoczonych. Cena tony miedzi wzrosła w tym roku w dolarach o nieco ponad jedną czwartą, ale dla rozliczających się w euro poszła w górę aż o 45%. S&P 500 od końca minionego roku zyskał 0,7%, ale dla zagranicznych inwestorów dochodzi do tego blisko 13% zysku wynikającego z różnic kursowych. To może z jednej strony zachęcać do realizowania zysków na rynku towarowym czy w tych krajach, których waluta do tej pory zyskiwała wobec dolara w obawie, że inwestorzy nierozliczający się w tej walucie przestaną akceptować obecne ceny. Z drugiej, może zachęcać kapitał do lokowania w Ameryce. Najbardziej narażone w tej sytuacji byłyby emerging markets, które korzystały do tej pory zarówno z wysokich cen towarów (presję inflacyjną ograniczały w ich przypadku mocne waluty), jak i niskiej atrakcyjności amerykańskich aktywów.

- Wydajność pracy nadal rośnie w szybkim tempie, a aktywność związana z odbudową terenów zniszczonych przez huragany powinna przez pewien czas wzmocnić realny PKB. Więcej niepewności wiąże się jednak z perspektywą inflacji - powiedział Alan Greenspan podczas czwartkowego wystąpienia przed komisją ds. gospodarki połączonych izb parlamentu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama