Ubiegły rok był dla Milmetu bardzo dobry (4,2 mln zł zysku netto - to najlepszy rezultat od 1998 r.; 110 mln zł to najwyższe obroty w historii). Jeśli jednak w tym roku - inaczej niż w poprzednim - IV kwartał nie będzie się różnił na niekorzyść od poprzednich, rezultaty mogą być jeszcze lepsze. Pod względem sprzedaży chyba nie ma wątpliwości, że będą. Wystarczy, że w trzech ostatnich miesiącach roku przychody przekroczą 17 mln zł. Od lipca do września wyniosły 32,3 mln zł. Wzrosły o prawie 13% w porównaniu z analogicznym okresem 2004 r. Stało się tak, bo firma sprzedała więcej butli na gazy techniczne, jak i butli spawanych na gaz propan-butan. W ostatnim przypadku dynamika przekroczyła 20%. Coraz większą rolę odgrywa eksport, którego udział w obrotach podskoczył z 45,2% w III kwartale 2004 r. do 75,6% w minionym okresie.

Koszty wytworzenia ze względu na rozwój produkcji także się zwiększyły, ale w nieco mniejszym tempie niż sprzedaż. To sprawiło, że na podstawowej działalności firma zanotowała lepsze wyniki. Zwłaszcza że inne koszty udało się utrzymać w ryzach, a nawet ograniczyć (ogólnego zarządu). Zysk operacyjny sięgnął w III kwartale 1,85 mln zł (1,3 mln zł rok wcześniej), a narastająco 4,5 mln zł (3,7 mln zł).

Netto firma zarobiła 0,9 mln zł (dały o sobie znać wyższe koszty finansowe), o ponad 0,1 mln zł więcej niż przed rokiem. Narastająco uzbierała 3,4 mln zł w porównaniu z 4,3 mln zł rok wcześniej. Dobre rezultaty udaje się jej wypracowywać mimo zawirowań na rynku walutowym (można zakładać, że aktualne wzmocnienie euro względem złotego dobrze jej posłuży), czy niepewności na rynku stali (podstawowy surowiec przedsiębiorstwa).