Z upływem czasu entuzjazm inwestorów osłabł. Na zamknięciu sesji inwestorzy płacili za akcje po 9,25 zł, o 3,9% więcej niż w piątek. Wolumen wyniósł przeszło 60 tys. papierów - wielokrotnie więcej niż miesięczna średnia. Silną reakcję rynku wywołała informacja, że lubelska spółka na pewno będzie realizować kontrakt z firmą Demar. Chodzi o dostawę butów wojskowych o wartości 5,5 mln zł netto.
O umowie - jeszcze jako warunkowej - Protektor poinformował pod koniec października, także wywołując silną, choć krótkotrwałą, zwyżkę. Aby potwierdzić publicznie, że będzie realizować zlecenie, musiał poczekać na podpisanie przez Demar porozumienia z docelowym odbiorcą - Agencją Mienia Wojskowego. Giełdowa spółka musi wykonać usługę do połowy grudnia. Przychody zaksięguje więc w IV kwartale. Dla porównania, jej obroty w I i II kwartale wyniosły odpowiednio 5,1 mln zł i 4,4 mln zł.
W tym roku każde zamówienie jest dla Protektora na wagę złota. A przynajmniej na wagę dywidendy z zeszłorocznego zysku, którą firma powinna wypłacić akcjonariuszom pod koniec roku (w sumie 4,7 mln zł). Przedsiębiorstwo znalazło się w trudnej sytuacji po tym, jak mimo wygranej w dużym przetargu nie doczekało się żadnych wojskowych zamówień z tego tytułu. Poza poprawą po stronie przychodów, stara się zmniejszyć koszty (3 listopada powiadomiło związki zawodowe i urząd pracy o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych).
Nadal oficjalnie Protektor nie poinformował o ostatecznych rozstrzygnięciach w sprawie "wojskowego" przetargu, który - jak wynikało z naszych ustaleń - został ostatecznie unieważniony przez sąd.