Pierwsze trzy kwartały były dla Banku Gospodarki Żywnościowej wyraźnie lepsze niż podobny okres ubiegłego roku (niemal 130 mln zł zysku netto, trzy razy więcej niż w ub.r.). Ale sam trzeci kwartał nie był tak znakomity. Zysk wyniósł 15,4 mln zł i był o połowę gorszy niż przed rokiem. Dlaczego? Według Anny Pawelskiej, rzeczniczki banku, jednym z powodów jest ostrożne podejście do ryzyka kredytowego. BGŻ tworzył rezerwy na zaangażowania w firmach, które są zagrożone ptasią grypą. Czy w innych bankach kredytujących producentów żywności było podobnie?
Tradycyjnie najmocniejsze związki z rolnictwem i sektorem rolno-spożywczym mają banki spółdzielcze. - Dotychczas nie tworzyliśmy rezerw na kredyty dla firm, których działalność jest zagrożona ptasią grypą. Bank analizuje sytuację na bieżąco i ewentualnie dotworzy rezerwy na ten cel, jeżeli zajdzie taka potrzeba - poinformowała Justyna Szafraniec, rzeczniczka Banku Polskiej Spółdzielczości, w którego zrzeszeniu jest najwięcej banków spółdzielczych. W Gospodarczym Banku Wielkopolskim, stojącym na czele Spółdzielczej Grupy Bankowej, również dowiedzieliśmy się, że banki spółdzielcze nie sygnalizowały tworzenia takich rezerw.
Na firmy zajmujące się produkcją artykułów spożywczych przypadało w połowie br. 7,2% zaangażowania kredytowego całego sektora bankowego. Zadłużenie producentów żywności w bankach przekraczało 11 mld zł.
W kredytowanie sektora spożywczego zaangażowany jest nie tylko sektor spółdzielczy - dotyczy to również banków komercyjnych. Jednak według Andrzeja Powierży, analityka BDM PKO BP, w bankach giełdowych problem rezerw dotychczas się nie pojawił. - W tych spółkach, które do tej pory podały wyniki, salda rezerw były niskie, choć nie tak niskie, jak w pierwszej połowie roku. Nie było się więc z czego tłumaczyć - stwierdził specjalista.
Wyniki zrzeszeń banków spółdzielczych