Brak danych w USA, a także w Polsce mógł skutkować tylko jednym - nudą. Tym bardziej że i na rynku za oceanem sytuacja zdecydowanie się uspokoiła. Brak impulsów zewnętrznych skazał nas na skupienie się na własnych problemach, a tych nie było znowu zbyt wiele. Obecnie najważniejszym naszym problemem jest trwająca już czwarty dzień konsolidacja.

Po wczorajszej sesji nadal nie jest rozstrzygnięta sprawa kierunku dalszego ruchu. Ceny wahały się w przedziale wartości ustalonym już w ciągu ostatnich trzech sesji. Nie zaszły więc żadne zmiany, które mogłyby znacząco wpłynąć na ocenę sytuacji. Na rynku panuje równowaga i wydaje się, że w krótkim terminie zarówno bykom, jak i niedźwiedziom nie brakuje argumentów. W efekcie kolejni gracze decydowali się zająć pozycje na rynku.

Widać to było po systematycznym wspinaniu się linii LOP. W połączeniu ze wspomnianą konsolidacją na wykresie cen daje to duży potencjał do ciekawego ruchu. Można przypuszczać, że będzie on mocny, gdyż jego siła będzie także wynikała z parcia ze strony graczy, którzy się pomylili. O pomyłkę w czasie kreślenia konsolidacji nie jest przecież trudno.

Spójrzmy na rynek czysto technicznie. Mamy za sobą wybicie z formacji podwójnego dna, lekko wzrost cen. Wczoraj mieliśmy czwartą sesję korekty tego wzrostu. Można odnieść wrażenie, że powoli dochodzimy do momentu, w którym rynek będzie musiał się określić co do kierunku ruchu. Nie jest wykluczone, że dokona się to już w ciągu dzisiejszej, ewentualnie jutrzejszej sesji. Tu dużą rolę może odegrać polityka i głosowanie w sprawie powołania nowego rządu. Nadal sądzę, że bardziej prawdopodobna wydaje się zwyżka cen. Nie jest to upieranie się, ale postawa wynikająca z braku bardziej wiarygodnych przesłanek za spadkiem cen.