Ostatnie dwa tygodnie na rynkach zagranicznych przyniosły wzrost większości indeksów giełdowych. Wydaje się jednak, że już niedługo na giełdy powinny powrócić spadki. Z nieco większą pewnością można się ich spodziewać na rynkach środkowoeuropejskich, ale i za oceanem przemawia za nimi więcej niż za kontynuacją wzrostu.
Choć od przełomu października i listopada na giełdach za oceanem trwa wzrost, to jednak trudno jednoznacznie opowiedzieć się za powrotem trendu. Od kilku tygodni amerykański rynek charakteryzuje się bowiem zwiększoną zmiennością, w ramach której krótkie impulsy wzrostowe przeplatają się ze spadkowymi. Wydaje się, że w takiej sytuacji najbezpieczniej będzie skrócić horyzont inwestycyjny i spokojnie czekać na silniejsze sygnały średnioterminowe. W krótkim terminie natomiast, rynek od kilku sesji "stoi w miejscu". Po przełamaniu górnego ograniczenia konsolidacji pod koniec października, S&P 500 zyskał jeszcze kilkanaście punktów, po czym popyt wyraźnie osłabł. Od drugiej połowy ubiegłego tygodnia indeks ponownie konsoliduje się. Biorąc pod uwagę stosunkowo silne, krótkoterminowe wykupienie rynku, bardziej prawdopodobne jest obecnie rozpoczęcie korekty spadkowej, niż kontynuacja ruchu wzrostowego. Z wszelkimi decyzjami inwestycyjnymi najlepiej jednak poczekać na zdecydowane przełamanie dolnego lub górnego ograniczenia konsolidacji.
Sytuacja na rynkach środkowoeuropejskich staje się coraz bardziej klarowna. Na przełomie ubiegłego i obecnego tygodnia główne indeksy regionu zakończyły krótkoterminową korektę wzrostową. Tym samym teraz obowiązuje scenariusz zakładający kontynuację średnioterminowych spadków rozpoczętych na początku października tego roku. Zgodnie z przedstawioną wersją wydarzeń, w ciągu najbliższych tygodni indeksy powinny zniżkować przynajmniej w okolicę minimów z drugiej połowy ubiegłego miesiąca, a prawdopodobnie jeszcze niżej. Scenariusz ten unieważnić mogłoby teraz jedynie przełamanie lokalnych maksimów sprzed paru dni. Do tego czasu należy jednak zakładać kontynuację średnioterminowych spadków.