Czwartkowa debata nad exposé premiera nie budziła wielkich emocji. Z głosami Samoobrony, LPR i PSL PiS był pewny poparcia rządu. Mimo to na zakończenie swojego rannego wystąpienia premier kurtuazyjnie poprosił o poparcie wszystkie sejmowe ugrupowania. - To jest program tyleż ambitny, co realistyczny i wykonalny - zaznaczył.
Dyskusja i zadawanie pytań trwały do późnego wieczora. Ci, którzy mimo wszystko liczyli na powrót rozmów koalicyjnych PiS-PO, nadzieję tę stracili po wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Skrytykował on "szybką ekspansję uwłaszczeniowego kapitalizmu", wielokrotnie odnosząc się do programu Platformy. Zapowiedział "nową politykę gospodarczą, nastawioną na ludzi". Ukłonem PiS w stronę LPR była zapowiedź, że projektowana Komisja Prawdy i Sprawiedliwości zajmie się rozliczeniem prywatyzacji. Nie tylko zresztą LPR była tym usatysfakcjonowana. - Trzeba sprawdzić, czy przestrzegano pakietów socjalnych, czy umowy prywatyzacyjne zostały dotrzymane - podpowiadał także Andrzej Lepper, szef Samoobrony.
Prezes PO Donald Tusk skrytykował exposé m.in. za nierealność założeń finansowych. - Premier powinien bardzo precyzyjnie mówić o tym, co leży w zasięgu możliwości rządu. Nie może mówić, że stać nas na wszystko - stwierdził. Negatywnie program rządu ocenił SLD, czwarta partia w Sejmie. - Wybieracie dla Polaków igrzyska zamiast chleba. Dlaczego nie słyszymy, co mają do powiedzenia ministrowie odpowiadający za zwalczanie bezrobocia, pomoc społeczną, edukację i naukę - mówił pod adresem parlamentarzystów PiS Wojciech Olejniczak, szef Sojuszu.
SLD i PO zdeklarowały się jako partie opozycyjne. Posłowie Platformy zapewnili nas, że poprą "sensowne" projekty zgłaszane przez PiS, nie zgodzą się natomiast na niecelowe zwiększanie wydatków.
Mniej pewna jest stworzona na potrzeby głosowania nad wotum "koalicja parlamentarna". Po exposé liderzy Samoobrony mówili, że poparcie przez nich rządu nie jest wcale takie oczywiste.