Zakończenie krótszego o jeden dzień tygodnia giełdowego przyniosło umiarkowany spadek cen. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że im dłużej nowo wybrany polski premier wygłaszał swe exposé, tym głębsza stawała się zniżka. Odreagowanie nastąpiło, kiedy przestał przemawiać.

Obecny dosyć wysoki poziom indeksu należy uznać za niemały sukces rynku, bo otoczenie polityczne stało się bardzo niestabilne. Powodów do optymizmu jednak nie ma, bo wciąż przebywamy pod linią trendu wzrostowego, która wyznaczała tendencję od maja tego roku. Co gorsza, zatrzymanie wzrostu 3 listopada nastąpiło dokładnie na jej wysokości, w ramach świecy, którą można potraktować jako kończącą korektę. Dodatkowo, na poziomie 2428 pkt, znajduje się 62-proc. zniesienie spadku z przełomu września i października. Silnym argumentem w rękach byków jest fakt, że głębsza zniżka zatrzymała się na poziomie SK-100, a wszystkie średnie znów rosną. Inny sygnał techniczny przemawiający za dalszym wzrostem to powrót MACD ponad poziom równowagi. Co ciekawe, bardzo silną zwyżkę odnotował ostatnio Ultimate, którego wartość jest na tyle wysoka, że nakazuje przynajmniej zatrzymanie obecnej korekty.

W poniedziałek prawdopodobnie inwestorzy przystąpią do gry giełdowej znając już i skład, i program nowego rządu. Czy fakt ten zachęci ich do kupowania akcji? To wysoce wątpliwe. Choć z drugiej strony nie widać też zbytniej chęci do sprzedaży polskich walorów. Techniczny efekt może być taki, że kontrakty terminowe na indeks poruszać się będą w wąskim obszarze między wspomnianymi wyżej: linią trendu i średnią kroczącą ze 100 sesji. Z punktu widzenia trendu długoterminowego, dobrze że spadek indeksu zatrzymał się na poziomie 2290 pkt.