Na ten rok zarząd producenta włóknin zaplanował pierwotnie 90 mln zł przychodów i 2 mln zł zysku netto. Teraz spółka oceniła, że sprzedaż wyniesie 80 mln zł. Szacunków zysku nie zmieniła. W ubiegłym roku obroty przedsiębiorstwa przekroczyły 95 mln zł, a zarobek 1,9 mln zł.
Firma się przeliczyła
Spodziewany spadek przychodów zarząd tłumaczy: zakończeniem produkcji wykładzin dywanowych, wyższym od oczekiwanego kursem złotego (bije to w eksport firmy, który ma około 70-proc. udział w sprzedaży) i zmniejszeniem się popytu na włókniny obuwnicze (odbiorcy - krajowi producenci obuwia - są w odwrocie ze względu na masowy import z Dalekiego Wschodu).
Zarząd wiedział jednak, że produkcja wykładzin zostanie wstrzymana, a kursy walutowe szacował dość konserwatywnie (4 zł za euro i 3 zł za dolara). Dlaczego przestrzelił prognozę sprzedaży? - Produkcję wykładzin zlikwidowaliśmy szybciej niż planowaliśmy, co oznacza utratę około 1,5 mln zł przychodów. Z jednej strony była presja związana z prognozą, z drugiej - z kursami walutowymi. Uznaliśmy, że nie ma po co dmuchać balonika, skoro na tym nie zarobimy. Poza tym kontrahenci - dowiedziawszy się, że zamykamy część biznesu - zwrócili się ku innym dostawcom - tłumaczy prezes Marek Górny.
Wyjaśnia, że - jeśli chodzi o kursy walutowe - spółka w innej sytuacji podjęła decyzję o zmianie rynków zbytu (z takich, na których rozliczała się w dolarach, na takie, gdzie inkasuje euro; teraz jej eksport w połowie denominowany jest we wspólnej walucie). - Przyznaję: nie do końca przewidzieliśmy, że zmiana kierunków sprzedaży będzie oznaczać zmianę asortymentu i to na taki, w przypadku którego szybciej wyczerpią nam się moce produkcyjne. Dodaje, że gdyby kursy walut były takie, jak w analogicznym okresie 2004 r., przychody Novity zwiększyłyby się o 6,5 mln zł.