Poza Polską w regionie spadek rocznej inflacji w październiku zanotowano na Węgrzech. Natomiast zarówno w Czechach, jak i na Słowacji inflacja poszła wyraźnie w górę. W obu krajach odpowiadały za to podwyżki cen regulowanych. Na Słowacji roczna inflacja podskoczyła do 3,3% z 2,2% miesiąc wcześniej. Czeski bank centralny uprzedził informację o wzroście z 2,6% do 3,2%, podwyższając stopy procentowe.
W naszym kraju ceny w październiku było o 0,4% wyższe niż przed miesiącem. Przerwany został marsz w górę cen paliw, jednak spadek był mniejszy niż można było oczekiwać. W kategorii "transport" obniżki wyniosły średnio 0,5%. - Oczekiwaliśmy tu spadku w granicach 1%. Liczyliśmy na efekt wzmocnienia złotego, a także stabilizacji cen ropy i wrześniowej obniżki akcyzy na paliwa - powiedział Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
W efekcie roczny wskaźnik inflacji był o 0,1 pkt proc. wyższy niż spodziewała się większość ankietowanych przez nas kilka dni temu analityków.
W październiku miał miejsce sezonowy wzrost cen żywności (za te artykuły płaciliśmy o 1% więcej niż we wrześniu). Sezonowe podwyżki dotyczyły również odzieży i obuwia. W ubiegłym miesiącu towary te podrożały o 0,3%. Poprzedni wzrost tych cen mieliśmy w listopadzie ub.r. Przez ostatnie dwanaście miesięcy odzież i obuwie potaniały o ponad 6%.
- Z punktu widzenia sytuacji w gospodarce dane o inflacji są neutralne. Mamy sygnały, że wzrost gospodarczy jest poniżej potencjału, a wzrost cen jest spowodowany czynnikami podażowymi. Nic nie wskazuje na to, by ceny rosły wskutek presji popytu. Te dane potwierdzają nasze oczekiwania 25-punktowej obniżki stóp procentowych - ocenił Urban Górski, ekonomista Banku Millennium.