Pierwsze dwa firmowe sklepy Monnari powstały w 2002 r. Na koniec grudnia sieć ma liczyć 62 placówki, z czego 38 zostanie otwartych w tym roku. W przyszłym powiększy się o co najmniej 9 obiektów. Spółka ma też o wie-le bardziej dalekosiężne plany. W 2011 r. chce mieć 160 sklepów i rozpocząć ekspansję za granicą oraz uruchomić drugą, ekskluzywną sieć pod nową marką.

Wie już, jak chce finansować rozwój. We wrześniu podwyższyła kapitał. Pozyskała 4 mln zł. Akcje (727,27 tys. po 5,5 zł) objął Internetowy Dom Maklerski. Ma 6,8% kapitału. Pozostali udziałowcy, którzy kontrolują spółkę, to Marek i Anna Banasiakowie oraz Mirosław Misztal.

Na przyszły rok przedsiębiorstwo planuje debiut na giełdzie. Ma być okazją do emisji akcji. Szczegóły nie są znane. - Za wcześnie na nie - mówi Zofia Berut, PR manager Monnari.

Spółka pochwaliła się wczoraj nie tylko dynamicznym rozwojem sieci, ale i wynikami. Jej obroty od stycznia do października wyniosły 36,33 mln zł w porównaniu z 21,28 mln zł rok wcześniej. Zysk netto wyniósł w tym czasie 2,85 mln zł, przed rokiem sięgał 3,44 mln zł. Jeszcze na koniec września był dużo mniejszy (0,77 mln zł w tym roku i 1,57 mln zł rok wcześniej). Spadek rok do roku firma tłumaczy intensywnym rozwojem sieci handlowej. Podtrzymuje prognozę tegorocznych obrotów na poziomie 47 mln zł. Z. Berut nie chce się wypowiadać o planowanym wyniku netto.

Monnari działa według dobrze znanego inwestorom giełdowym schematu. Projektuje odzież, ale zleca jej uszycie firmom zewnętrznym w Polsce i innych krajach, np. w Chinach. Następnie ją sprzedaje. Tak samo działają notowane na parkiecie LPP, Redan czy Artman.