Do tej pory funkcję tzw. instytucji płatniczej dla funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności pełniło Ministerstwo Finansów. Odpowiadało tym samym za transfery pieniężne, ostateczną weryfikację wydatków oraz wysyłanie raportów finansowych do Komisji Europejskiej. Ma się to jednak zmienić. "Ważnym problemem z punktu widzenia absorpcji środków jest nieefektywność, w związku z tym zaaprobowano również przeniesienie instytucji płatniczej z Ministerstwa Finansów do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego" - czytamy w komunikacie z ostatniej Rady Ministrów.
W praktyce do MRR trafić ma Departament Instytucji Płatniczej (prawdopodobnie z departamentem integracji europejskiej) i "podsekretarz stanu odpowiedzialny za nadzór nad tą instytucją". Tym wiceministrem jest teraz Grzegorz Stanisławski. Odpowiada także za informatyzację resortu i e-podatki. Gdyby odszedł do MRR, na jego miejsce trzeba by było znaleźć nową osobę.
Zapowiadane przesunięcie departamentów budzi jednak wiele kontrowersji. Zmiana wymaga bowiem renegocjacji z Brukselą tzw. programów operacyjnych dla każdego niemal funduszu. Zapisano w nich, że instytucją płatniczą jest resort finansów. Powstaje też pytanie, czy tworzący się dopiero MRR jest odpowiednio przygotowany do zarządzania unijnymi pieniędzmi. Nowy resort nie ma nawet nowej siedziby, większość jego urzędników wciąż pracuje w budynkach byłego Ministerstwa Gospodarki i Pracy. Co więcej, do tej pory to MF dysponował infrastrukturą pozwalającą na dostęp do kont w NBP - na które spływają środki UE. - Trzeba bardzo uważać, aby nie wywołać zamieszania, które spowolni rozdzielanie unijnych pieniędzy - komentują osoby zawodowo zajmujące się pomocą unijną.
Uwagi te trafiły także do kierownictwa MRR. - Nie będziemy czynić pochopnych zmian. Poczekamy prawdopodobnie na nowy okres programowania unijnych funduszy, który rozpoczyna się w 2007 r. - powiedziała nam Agnieszka Jankowska, rzecznik resortu.
W październiku na minusie