- Przedstawianie przez partie polityczne czy rząd deklaracji na najbliższe lata o braku celowości przyjęcia euro powinno być poprzedzone poważną publiczną dyskusją. Liczyłem, że taka dyskusja będzie ważną częścią kampanii wyborczej. Dyskusja nie odbyła się - stwierdził członek RPP. Ocenił, że jeśli termin przyjęcia euro będzie się odsuwał w czasie, długoterminowe rynkowe stopy procentowe będą szły w górę.

Zdaniem A. Wojtyny, o tym, jak duże będzie pole do redukcji stóp procentowych, zdecydują dane o wzroście gospodarczym w III kw. br., a także program gospodarczy rządu i budżet na 2006 rok.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz mówił wcześniej, że priorytetem jego gabinetu jest wprowadzenie kraju na ścieżkę szybkiego wzrostu, a nie przyjęcie euro. - Najmniej ryzykownym sposobem pobudzenia trwałego wzrostu gospodarczego w Polsce byłoby wejście do strefy euro. Wydaje się, że zwłaszcza Polska miałaby z wejścia do euro relatywnie duże korzyści w porównaniu z innymi krajami regionu - powiedział w Radiu PiN Andrzej Sławiński z RPP. Jego zdaniem, deklaracje rządu, że w najbliższych czterech latach deficyt budżetowy będzie wynosił 30 miliardów złotych, zwiększają szanse na przyjęcie euro. Według Jana Czekaja, kolejnego członka rady, kotwica budżetowa zaproponowana przez rząd Marcinkiewicza jest neutralna dla polityki pieniężnej. - To nie rodziłoby zagrożeń, które powodowałyby konieczność zaostrzania polityki ani też nie stwarzałoby wystarczających podstaw do poluzowania polityki pieniężnej - ocenił członek RPP.

ISB, Reuters