Po październikowej korekcie inwestorzy znów kupują akcje największych światowych koncernów. Wiele z nich poinformowało o świetnych wynikach finansowych w trzecim kwartale. Optymizmu dodaje też spadek cen ropy naftowej.

Indeksy się wspinają

Amerykański technologiczny indeks Nasdaq Composite znalazł się na poziomie najwyższym od czterech i pół roku, a S&P 500 niewiele do tego brakuje. W trakcie piątkowej sesji o tegoroczne szczyty zahaczyły wskaźniki największych giełd w Europie - we Frankfurcie i Londynie. Gdyby spore zwyżki nie wyhamowały pod koniec dnia, DAX i FTSE-100 byłyby najwyżej od trzech-czterech lat. Ożywienie widać ostatnio też w Warszawie. Po czwartkowej sesji, kiedy indeks blue chips wzrósł o 2,2%, w piątek prawie się nie zmienił i wyniósł nieco ponad 2,5 tys. pkt. Do historycznego maksimum brakuje mu "tylko" 65 pkt.

Warszawa trzyma się mocno

Światowych trendów nie widać jeszcze na innych giełdach regionu, ale analitycy są dobrej myśli. Budapeszteńskiemu BUX-owi do powrotu do historycznego maksimum z początku października brakuje 10%, a praskiemu PX50 - 6%. - Inwestorzy z dojrzałych rynków zaczynają postrzegać całą światową gospodarkę w lepszych barwach. To oznacza, że wzrośnie ich skłonność do lokowania pieniędzy w bardziej ryzykownych miejscach, co powinno pomóc notowaniom na rynkach Europy Środkowowschodniej - mówi PARKIETOWI Roger Monson, ekspert ds. inwestycji w naszym regionie z londyńskiego oddziału CA IB. - Myślę, że polska giełda podąży w ślad za rynkami zachodnioeuropejskimi. W ostatnich dniach raporty firm, zajmujących się monitoringiem światowych przepływów pieniężnych, informowały o skierowaniu przez instytucje, które inwestują globalnie, znacznych środków na rynki emerging markets. Jak sądzę, większa część z nich trafi do Polski - twierdzi Tomasz Mazurczak, dyrektor departamentu analiz DI BRE. Jego zdaniem, rynkom rozwijającym się pomaga również osłabienie rentowności amerykańskich obligacji. Światowi inwestorzy szukają teraz alternatywnych inwestycji. - Polskie firmy, na tle zagranicznych, są nadal tanie. Naszej giełdzie pomaga również pewna stabilizacja polityczna. Moim zdaniem, WIG20 pobije historyczny rekord - dodaje Tomasz Mazurczak. Wzrostu WIG20 spodziewa się też Adam Ruciński, doradca inwestycyjny w TFI PZU. - Polskie indeksy są mocno skorelowane z rynkami zachodnioeuropejskimi. Jeżeli one utrzymają się w trendach wzrostowych, to podobnie będzie u nas - mówi Tomasz Bardziłowski, prezes CA IB Securities i tłumaczy, że ostatnie dobre zachowanie indeksów giełdy warszawskiej to pokłosie dobrych wyników finansowych spółek za trzeci kwartał. - Widać wyraźne ożywienie. Zyski wielu kluczowych firm rosną. Dodatkowo dane makroekonomiczne pozwalają na pewien entuzjazm. Czy WIG20 pobije w najbliższym czasie rekord? Sądzę, że czeka nas bardziej stabilizacja na obecnym poziomie - uważa Tomasz Bardziłowski. - Ale jeżeli indeksy giełd krajów rozwiniętych zaczną piąć się do góry, wtedy WIG20 podąży za nimi - dodaje.