Reklama

Uwierz w swój zwierzęcy instynkt

Na spotkaniu kwalifikacyjnym nie pozwól nigdy, aby inni polowali na ciebie. Uwierz w swój instynkt zwierzęcia. Jeśli nie wygrasz, to przynajmniej dostaniesz szczery feedback

Publikacja: 21.11.2005 08:47

Każdy z nas ma swój totem, czyli zwierzę, z którym mniej lub bardziej się identyfikuje. Czasami, aby ocenić kandydata po rozmowie kwalifikacyjnej, zastanawiam się, jakie zwierzę mi przypomina.

Mam przed sobą kandydatkę. Jest wysoka, szczupła, ma długie nogi i mocne biodra. Jej twarz jest śliczna, rysy harmonijne. Ma małą brodę, nos także mały, choć dziurki szeroko otwarte. Oczy jej są duże, pełne brązowego światła. Wybrała ubranie, które podkreśla jej kształty, ale w dobrym tonie i bez przesady. Odsłonięta skóra na dekolcie, na której pod ostrzałem moich pytań pojawiają się czerwone plamki.

- Czego nie lubi pani u swojego obecnego pracodawcy?

- Nie mogę powiedzieć, co mi się nie podoba. Mogę tylko powiedzieć, czego mi brakuje.

- Czego pani brakuje?

Reklama
Reklama

- Swobody działania. Przerost administracji zabija kreatywność. Więcej czasu poświęcam na raportowanie niż na wdrażanie nowych pomysłów.

- Ale firma osiąga sukcesy?

- Niewątpliwie, ale ja czuję się jak zwierzę w klatce.

- Rozmowa nabiera tempa. Zdenerwowanie mojej kandydatki jest coraz bardziej widoczne. Ma przyśpieszony oddech.

- Pani bardzo się irytuje.

- Nie, nie irytuję się, ale jak długo można znosić upokorzenie?

Reklama
Reklama

- Upokorzenie?

- To jest upokorzenie. Kiedy z jednej strony jestem chwalona za osiągnięcia, a z drugiej strony krzyczą na mnie, że zapomniałam uzupełnić małej linijki w jednej z dziesięciu tabel.

- Ale chyba to zorganizowanie ma sens?

- Nie, nie ma sensu.

- Nawet patrząc z perspektywy pani kolegi - dyrektora finansowego?

- To zadufany miś. Potrafi wykonywać tylko to, co centrala mu każe.

Reklama
Reklama

Kandydatka ma ostry język, co działa na moje nerwy, mimo jej pięknego uśmiechu. Pasja w oczach oraz elokwencja, z jaką opisuje swój rynek, kontrastują z jej skłonnością do chowania głowy w piasek, gdy rozmawia o sprawach wewnętrznych swojego pracodawcy. Na końcu zadaje mi pytanie:

- Co pan myśli na temat mojej osoby? Czy udzieliłby mi pan feedbacku?

- Nie wiem, czy mogę tak na gorąco. Muszę się oswoić ze swoim pierwszym wrażeniem.

- Niech pan nie robi grymasów, jakbym prosiła o nie wiadomo co.

- Dobrze. Skoro pani nalega. Wie pani, że stosuję pewną technikę, aby pomóc sobie w sformułowaniu oceny. Przypisuję do kandydata określone zwierzę.

Reklama
Reklama

- A jakie jest w moim przypadku?

- Powiedzmy... struś.

- A pan świnia.

- Słucham?

- Pan grymasi, węszy dookoła, jakby esencja mojej osoby znajdowała się w moich perfumach.

Reklama
Reklama

- Chyba pani żartuje.

- Żartuję. Lubię prowokować. Ja też daję ludziom dookoła nazwy zwierząt. To mi pomaga uciekać przed ich zębami.

- Tak naprawdę nie chciałem powiedzieć struś, ale pani mnie irytowała. Myślę, że gazela lepiej by pasowała.

- Ja także przepraszam, że nazwałam pana świnią. Do pana lepiej pasuje pies.

- Dlaczego?

Reklama
Reklama

- Pan jest najlepszym przyjacielem istoty ludzkiej. Pan łatwo się denerwuje i szczeka, ale po to, aby zapobiegać zagrożeniu. A dlaczego pan nazwał mnie gazelą?

- Pani szybko przebiega przez życie. Ciągnie za sobą padlinożerców, ale wystarczy, że spojrzy pani prosto w oczy i powie coś miłego i już agresja się rozmywa.

- To bardzo miłe.

- To niezwykłe ćwiczenie feedbacku.

- Jakby między zwierzętami. Zwierzęta są bezpośrednie. Nie czekają na feedback. Szukają pokarmu. n

* Zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama