Krajowa Izba Gospodarcza przebadała ponad 2,2 tys. przedsiębiorców. Ich oczekiwania dotyczące prowadzenia działalności w przyszłym roku w większości dziedzin są gorsze niż w tym roku. - Najbardziej niepokojące są wyniki ankiety w zakresie zatrudnienia i inwestycji - mówi Marek Zuber, doradca premiera. - Wszyscy czekamy na wzrost inwestycji. Jest on konieczny do osiągnięcia założonego na przyszły rok 4,3-proc. wzrostu PKB - dodaje.
Czy rządowi uda się przekonać przedsiębiorców do inwestowania? - W programie rządu jest wiele elementów, które powinny pobudzić inwestycje - twierdzi doradca premiera. - W najbliższych trzech, czterech miesiącach rząd powinien zaproponować pakiet zmian podatkowych na 2007 r. Będę też namawiał premiera do zmiany ustawy o VAT, nawet wcześniej niż w 2007 r. - dodaje.
Na razie jednak plany przedsiębiorców dotyczące rozbudowy fabryk w przyszłym roku są znacznie skromniejsze niż w tym roku. 48,1% badanych deklaruje, że zwiększyło oczekiwania inwestycyjne. W zeszłym roku takie deklaracje złożyło aż 53,4% ankietowanych. A to może oznaczać, że ożywienie inwestycyjne, które miało pojawić się w 2005 r., nie wystąpi nawet w przyszłym. Ekonomiści oczekiwali, że nakłady na zakup maszyn i rozbudowę fabryk będą rosnąć w tym roku. w tempie dwucyfrowym. Tymczasem w I kwartale mieliśmy wzrost raptem o 1%, a II kwartale o 3,8%.
Andrzej Arendarski, prezes KIG, wśród przyczyn zastoju w inwestycjach wymienia bardzo niskie wykorzystanie funduszy unijnych, np. na przedsięwzięcia infrastrukturalne. Liczy, że rząd zlikwiduje część barier rozwoju przedsiębiorczości, np. poprawi sprawność sądownictwa i zmieni kodeks pracy. W ocenie Piotra Kuczyńskiego, głównego ekonomisty WGI, najlepszym sposobem pobudzenia inwestycji jest stymulowanie rozwoju budownictwa, w tym budowa dróg i autostrad.
Mała skłonność przedsiębiorców do inwestowania idzie w parze z bardziej ostrożnymi niż w tym roku oczekiwaniami dotyczącymi zatrudnienia. Powiększenia liczby personelu spodziewa się w 2006 r. tylko 35,4% badanych (a tym roku 39,8%).