Rozpoczął się trzeci tydzień zmagań indeksu ze szczytami hossy z października. W dwóch poprzednich WIG20 małymi kroczkami zbliżył się do oporów, przy czym kształt ostatniego z nich nie był tym, czego najbardziej pragną posiadacze akcji. "Młot", bo o nim tu mowa, na tych poziomach zawsze może okazać się wisielcem. Czy w nowym tygodniu nastąpi jego potwierdzenie?

Po sesji poniedziałkowej odpowiedź na tak postawione pytanie jest negatywna. Już w piątek, po 3 dniach prób, wykres wreszcie przekroczył opór położony na środku wtorkowej czarnej świecy i wszedł w obszar luki z 6 października. Pomijając okoliczności, w jakich to nastąpiło, należało jednak wskazać na sporą zmianę, która wydawała się wystarczająca, by zapoczątkować ruch sięgający skraju wspomnianej już luki bessy. Sygnały kupna na CCI i Stochastic pozwoliły na chwilę zapomnieć o wcześniejszych negatywnych dywergencjach na ich wykresach i przygotowywały nas na interesującą sesję poniedziałkową. Jedyne wątpliwości budziła lekko zwyżkująca konsolidacja, która na wykresie 60-min kształtem i nachyleniem kojarzyła się z formacją flagi. To zagrożenie zostało wyeliminowane już we wstępie do sesji poniedziałkowej. Otwarcie wyprowadziło indeks poza obszar luki i sprowokowało stracie z poziomem lokalnego maksimum sprzed tygodnia na 2530 pkt, gdzie zwyżka uległa wyczerpaniu. Na wykresie dziennym powstała szpulka. Pesymiści wskażą na możliwość zakończenia ruchu powrotnego w rejonie listopadowej tendencji wzrostowej.

Polegając jednak na obiektywizmie wskaźników trendowych trzeba wskazać na ich bardzo pozytywną reakcję na poniedziałkową zwyżkę. Obecne niskie wartości ADX, który potwierdził trend, są projekcją potencjalnych możliwości wzrostowych rynku, a MACD dzięki zwyżce indeksu zawrócił tuż ponad sygnalną, nie przecinając jej. Nie można więc wykluczyć ataku na drugą październikową lukę z 5 października (2550 pkt), choć dynamizm takiego ruchu ograniczać będzie bliskie sąsiedztwo górnego ograniczenia wstęgi Bollingera (2540 pkt.).