Publikowane dotychczas dane makroekonomiczne utrudniają jednoznaczną ocenę kierunku, w którym zmierza polska gospodarka. Wciąż nie jest jasne, czy poprawa sytuacji gospodarczej jest wystarczająca, by skłonić władze monetarne do zakończenia cyklu redukcji stóp procentowych. Z jednej strony, szybsza dynamika produkcji przemysłowej oraz stopniowy wzrost zatrudnienia pokazują, że gospodarka nabiera rozpędu, a spowolnienie z pierwszej połowy roku było krótkotrwałe. Z drugiej strony, niska inflacja, a także niska dynamika jednostkowych kosztów pracy bynajmniej nie świadczą o pojawianiu się presji cenowej.
W swoich dotychczasowych wypowiedziach członkowie Rady Polityki Pieniężnej wyraźnie podkreślali, że zamierzają zwracać szczególną uwagę na dane o wzroście gospodarczym, a w szczególności na zmiany w nakładach inwestycyjnych. Z tego względu skala i tempo ożywienia w III kwartale będą dla rynków finansowych istotną wskazówką co do przyszłych decyzji władz monetarnych. Niestety, pośród danych makroekonomicznych, publikowanych z częstotliwością miesięczną, trudno jest znaleźć wskaźnik, umożliwiający skuteczne przewidywanie zmian w inwestycjach.
Jednym z takich nielicznych indykatorów może być dynamika kredytów dla przedsiębiorstw. Na tej podstawie można dojść do wniosku, że rachityczny wzrost kredytów od lipca do września świadczy o słabej aktywności inwestycyjnej w trzecim kwartale. Oznaczałoby to, że przy niskim popycie krajowym RPP ma jeszcze znaczną przestrzeń do cięć stóp procentowych.
Warto jednak podkreślić, że powyższy obraz może być zniekształcony. Niska dynamika kredytów w trzecim kwartale wynikała przede wszystkim z aprecjacji złotego, powodującej zmniejszenie (złotowej) wartości kredytów walutowych. Ponadto, ze względu na znaczny spadek kredytów operacyjnych, ogólny wzrost zadłużenia firm był mniejszy niż zmiany w kredytach inwestycyjnych. Powyższych problemów można uniknąć, spoglądając nie tyle na wartość kredytów ogółem, ile na zmiany złotowych kredytów inwestycyjnych.
Według danych NBP, na koniec trzeciego kwartału były one niemal o 12% wyższe niż rok wcześniej. Niewątpliwie jest to znacznie więcej niż zaledwie 1,4% w przypadku wszystkich kredytów i pożyczek. Notabene, pokazuje to, że słaby wzrost kredytów ogółem to nie tyle efekt słabego popytu inwestycyjnego, ile raczej zmian kursu walutowego oraz niewielkiego zainteresowania firm kredytami operacyjnymi.