Obietnica osiągnięcia przez węgierski koncern MOL 3,5 mld USD zysku operacyjnego w 2010 roku pociągnęła w górę notowania spółki i węgierski indeks BUX. W minimalnym stopniu MOL wpłynął także na warszawski WIG20, w którym ma ok. 2-proc. udział. Jednak wczorajszą sesję, mimo że w naszym regionie zakończyła się na plusie, trudno jest zaliczyć do udanych. MOL cechowała bowiem wysoka zmienność i w czasie sesji akcje notowano zarówno po 222 forinty, jak i 215 forintów. Zamknięcie wypadło bardzo blisko dolnej granicy przedziału, co nie pozwoliło na wybicie BUX ponad 22 tys. pkt i zmianę trendu średnioterminowego na wzrostowy. Węgierski indeks osiągał w pewnym momencie nawet 22 084 pkt, żeby zakończyć sesję na 21 779 pkt. Trwająca od ponad miesiąca konsolidacja nie musi być wcale podstawą do wybicia w górę, ale może być tylko przerwą w trakcie spadku. Tylko początek wczorajszej sesji za Atlantykiem wskazywał na ósmą kolejną zwyżkę indeksu S&P 500. Podobnie jak pod koniec 2004 roku czy w sierpniu 2005 roku wzrostowi kursów towarzyszy coraz mniejsza zmienność rynku mierzona za pomocą ATR. Wskaźnik z 10 sesji miał pod koniec października przeszło 14 punktów, teraz już tylko 8,5 pkt. To już jest ta strefa wartości wskaźnika, w której na wykresie S&P 500 kształtowały się średnioterminowe szczyty. Ponieważ indeks właśnie zbliża się do linii oporu poprowadzonej po wierzchołkach z pierwszej połowy 2004 i pierwszej połowy 2005 roku, taki sam scenariusz możliwy jest także tym razem.

Na wykresie niemieckiego DAX powstaje rozszerzająca się formacja, która obejmuje ostatnie 3 miesiące notowań. Wykres indeks właśnie zbliża się do jej górnego ograniczenia. Nie wysuwałbym jednak z tego powodu zbyt pesymistycznych wniosków, bowiem podobnie jak w USA, także na rynku niemieckim spada zmienność. Wskazuje to bardziej na kontynuację szarpanego trendu w obecnym kształcie niż jego definitywne odwrócenie. Dolne ograniczenie formacji znajduje się nieco powyżej 4800 pkt.