BRE Bank już od dawna szukał kupca na PTE Skarbiec-Emerytura. Żądał jednak dość wysokiej ceny.

Bank wycenił w księgach wartość PTE SE na ok. 340 mln zł i nie chciał sprzedawać towarzystwa poniżej tej wartości. W taką transakcję nie wierzyli ani prezesi towarzystw emerytalnych, ani analitycy. Spodziewali się ceny bliskiej 300 mln zł.

Tymczasem maksymalna cena, jaką zobowiązało się zapłacić PZU, wynosi 365 mln zł. Ta kwota może zostać podniesiona o kolejne 15 mln zł, jeśli aktywa PTE SE będą rosły. Minimalna wartość transakcji wynosi 315 mln zł.

Aby umowa doszła do skutku, konieczna jest zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Z punktu widzenia samego rynku, transakcja niewiele zmieni - poza faktem, że zniknie kolejny fundusz. OFE PZU wprawdzie powiększy się o 2,3 mld zł i jego aktywa sięgną 13,4 mld zł, ale nadal będzie trzecim pod względem wielkości funduszem emerytalnym. Ale dla KNUiFE wydanie takiej zgody może być problemem - po raz pierwszy bowiem jeden z największych funduszy na rynku powiększy się dzięki przejęciu, i to całkiem sporego funduszu. Na dodatek PiS deklarował, że chce ograniczyć fuzje na rynku. A rzecznik takiego stanowiska, wiceminister finansów Cezary Mech, został niedawno członkiem KNUiFE. Jednak BRE liczy, że wszystkie konieczne pozwolenia dostanie do połowy 2006 r.