Po mocnym spadku z 22 listopada rynek kontraktów na WIG20 stopniowo odzyskuje siłę. Ponowne zbliżanie się notowań do historycznego szczytu zachęca coraz większą liczbę inwestorów do wejścia na rynek. Przez ostatnie 5 sesji liczba otwartych pozycji zwiększyła się o blisko 5 tys. sztuk. W związku z angażowaniem się coraz większego kapitału można zakładać, że to, jak wypadnie test październikowej górki przy 2538 pkt będzie istotną wskazówką co do przyszłego zachowania rynku.

W czasie trwającego od miesiąca wzrostu na wykresie udało się zbudować jedynie trzy świece o wysokich białych korpusach. Wszystkie miały po ok. 70 pkt. To świadczy o dość emocjonalnym charakterze zwyżki - jednego dnia inwestorzy są mocno przekonani, że hossa wraca i pchają notowania wysoko w górę, a na kolejnej sesji rynkowi brakuje siły do kontynuacji ruchu. Jednocześnie odrabianie październikowych strat zajmuje już nieco więcej czasu niż trwał spadek. To można traktować jako element przekonujący, że zniżka z minionego miesiąca nie wyczerpała jeszcze potencjału korekty i w związku z tym jest jeszcze za wcześnie na powrót hossy. Pytanie, czy ten brak wiary w kontekście możliwego ataku na szczyt to dobry czy zły zwiastun. Jeśli przyjmiemy, że większość się myli, to należałoby to traktować jako korzystną okoliczność.

Strategię zachowania na rynku trudno w obecnej sytuacji oprzeć na czymś innym jak właśnie na październikowym szczycie. Rysująca się na tygodniowym Stochasticu negatywna dywergencja przypomina sytuację z I kwartału tego roku. W związku z tym ewentualne wyjście ponad 2538 pkt traktować trzeba raczej jako dogodną okazję do realizacji zysków z długich pozycji i otwarcia krótkiej niż zachętę do dołączenia do obozu byków.