Mimo posiedzenia RPP czy też publikacji ważnych danych ekonomicznych na świecie, środowa sesja nie wniosła niczego nowego do obrazu rynku walutowego. Zarówno kurs złotego, jak i euro/dolara poruszał się w bardzo wąskim przedziale. Takie sesje są zwykle bardzo męczące dla krótkoterminowych graczy. Hipnotyzujący ekrany "traderzy" narażają się raczej na ryzyko pogorszenia wzroku, podczas gdy zarobione pieniądze są zwykle bardzo niewielkie. Na koniec dnia euro kwotowane było na poziomie 3,9050, podczas gdy dolar na 3,3095.
Chciałbym zwrócić uwagę na jeden szczegół. Przed nami ostatni miesiąc tego roku, który się zwykle w historii cechował wzmożonym popytem na polskie aktywa ze strony inwestorów zagranicznych. W ostatnich tygodniach jednak, co ciekawe, inwestorzy zagraniczni systematycznie redukowali swoją ekspozycję w Polsce. Jeśli taka sytuacja utrzyma się w najbliższym czasie, to może to oznaczać zmianę nastawienia inwestorów zagranicznych do polskiego rynku. To byłby negatywny sygnał, sugerujący przecenę, również złotego, może jeszcze nie w grudniu, ale w pierwszym kwartale 2006.