Audrey Gould i jej dwie córki: Georgeanne Moss i Ellen Baber, oskarżyły ML o dyskryminację ze względu na płeć. Według trzech maklerek, menedżerowie lokalnego biura w Princeton, w stanie New Jersey, ograniczali dostęp pracownic do przychodzących do oddziału klientów. Nie otrzymywały też wsparcia ze strony personelu pomocniczego, były znieważane.
Arbitraż National Association of Securities Dealers rozpatrywał sprawę przez dwa lata i ostatecznie przyznał Gould milion dolarów odszkodowania. Moss otrzyma połowę tej sumy, a Barber - 150 tys. USD. Dodatkowe 330 tys. USD będą stanowić opłaty dla prawników. Różnica w wysokości odszkodowań wynika przede wszystkim ze stażu pracy w Merrill Lynch. Gould była związana z firmą najdłużej, bo w latach 1982-2000. Przez wiele lat była zaliczana do elitarnej grupy 50 najefektywniejszych maklerów. Do 1999 r. z córkami obsługiwała już około tysiąca klientów, przynosząc Merrill Lynchowi 4 mln USD czystego dochodu.
- Teraz moje klientki są w pełni usatysfakcjonowane - powiedziała Linda Friedman, adwokatka kobiet z ML.
Mark Herr, rzecznik prasowy Merrill Lynch, oświadczył, że jego firma nie zgadza się z decyzją NASD i dom maklerski odżegnuje się od wszelkiej dyskryminacji. To jednak nie pierwsza tego rodzaju sprawa w historii ML. W 1997 r. kobiety zatrudnione w tym domu maklerskim wniosły pozew zbiorowy o dyskryminację, do którego przyłączyło się w sumie 900 osób. Większość spraw rozwiązano drogą polubowną, ale niektóre kobiety mogły dochodzić swych spraw w drodze arbitrażu lub w sądzie.
Nowy Jork