We wniesionym wczoraj przez partię Andrzeja Leppera projekcie ustawy znalazła się propozycja, by liczbę członków RPP zmniejszyć z dziesięciu do siedmiu. Ustawa miałaby wejść w życie z początkiem 2006 r., a kadencja obecnych członków rady miałaby się zakończyć miesiąc później. Obecnie możliwości odwołania członków RPP (podobnie jak prezesa i członków zarządu NBP) są bardzo ograniczone, co ma gwarantować niezależność banku centralnego.
Gdyby projekt Samoobrony zyskał akceptację Sejmu, za kilka miesięcy posłowie mieliby możliwość odwołania szefa NBP. Mógłby on stracić stanowisko, gdyby Sejm nie przyjął sprawozdania RPP z wykonania założeń polityki pieniężnej.
Samoobrona chciałaby zmiany podstawowego celu NBP: zamiast dbać o stabilność cen, bank centralny miałby się skupić na wzroście gospodarczym i zmniejszaniu bezrobocia. Projekt przewiduje także ograniczenie kompetencji banku centralnego w zakresie polityki kursowej, o której decydowałby rząd po zasięgnięciu opinii RPP. Obecnie rząd decyduje "w porozumieniu" z radą.
Wśród innych postulowanych zmian jest odebranie bankowi centralnemu prawa do prowadzenia operacji otwartego rynku. A także możliwość wykorzystania tzw. rezerwy rewaluacyjnej, czyli księgowej różnicy między bieżącym kursem i kursem zakupu walut w rezerwach dewizowych Polski.
Czy zmiany proponowane przez Samoobronę mają szansę wejść w życie? Premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że rząd nie ma zamiaru zmieniać ustawy o NBP. Szef rządu liczy na to, że RPP będzie obniżać stopy procentowe. - Nie ma potrzeby wykuwania takich decyzji siłą czy zmianą ustawową, jest potrzeba dyskusji - zaznaczył jednak premier.