Rząd przyjął wczoraj informację o stanie negocjacji unijnego budżetu na lata 2007-2013. Jak można było się domyślać, dokument zawiera krytyczną ocenę poniedziałkowej propozycji Wielkiej Brytanii (kierującej pracami UE w tym półroczu). Przypomnijmy - Londyn zaproponował, aby wydatki Unii wyniosły w tym okresie 846,8 mld euro, niemal 24 mld mniej niż wcześniejsze projekty kompromisu. - Wskazujemy na brak solidarności w propozycji prezydencji brytyjskiej. 25% planowanych cięć byłoby po stronie polskiej - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz. - Czekamy na kolejne propozycje - dodał.

Wielka Brytania jako rekompensatę za redukcję funduszy oferowała uproszczenie reguł przy ich wydawaniu. Mimo to Polscy eksperci negatywnie ocenili większość reform. Np. postulowane wydłużenie o rok terminu na wykorzystanie unijnych pieniędzy obowiązywać ma naszym zdaniem za krótko - tylko do 2010 r. - Potrzebujemy takich ułatwień także po tej dacie - przyznaje Jarosław Pietras, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Polska chciałaby także wiedzieć, w jaki sposób kraje "nowej" Unii będą mogły wykorzystać fundusze również na budownictwo mieszkaniowe. - Na razie pomysł wydaje się iluzoryczny - mówi J. Pietras. Rząd zwrócił ponadto uwagę, że znów VAT nie będzie kosztem kwalifikowanym przy większości unijnych inwestycji (korzystający z funduszy UE będzie musiał więc wyłożyć odpowiednie sumy z własnej kieszeni). Eksperci pozytywnie ocenili tylko pomysł, by dla Polski i innych krajów regionu zmniejszyć wymóg tzw. wkładu własnego przy przedsięwzięciach finansowanych przez UE z 25 do 15% kosztów inwestycji.

W piątek nad propozycją Wielkiej Brytanii będzie dyskutować Sejm. Większość ugrupowań podziela oburzenie rządu mizerną ofertą Londynu. - Platforma będzie wspierała każdego premiera w walce o należne Polsce pieniądze - powiedział szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. LPR postuluje nawet czasowe zawieszenie członkostwa w UE. Do dalszych negocjacji zachęca także SLD.

Podobna fala krytyki przetoczyła się przez całą Unię. - To nie jest kompromis, którego wszyscy chcemy - taki komunikat wydała Francja, zainteresowana podtrzymaniem wydatków na rolnictwo. Przeciw są także Dania i kraje bałtyckie. Proponowane oszczędności w administracji unijnej uderzają z kolei w Belgię i Luksemburg.

Kraje UE mają teraz 10 dni na wypracowanie ugody. Dziś odbędzie się nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych (tzw. konklawe), na którym każdy przedstawi ocenę brytyjskich propozycji. Finalne spotkanie premierów - w przyszły czwartek.