Takie plany przedstawił przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) Christopher Cox na forum American Institute of Certified Public Accountants.
Cox po raz drugi w ciągu zaledwie miesiąca zasugerował, że SEC nosi się z zamiarem uproszczenia przepisów, przy jednoczesnym zachowaniu mechanizmów chroniących inwestorów. - W rachunkowości najlepsze jest posługiwanie się ogólnie zrozumiałym językiem - mówił Cox - Jesteśmy otwarci na sugestie, w jaki sposób zmienić przepisy, aby reguły rządzące rachunkowością stały się bardziej przejrzyste. Jego zdaniem, na uproszczeniu przepisów skorzystają zarówno inwestorzy, jak i spółki publiczne oraz sami księgowi. W działania powinny się włączyć władze regulacyjne, spółki publiczne oraz wyznaczający standardy dla korporacji notowanych na giełdzie Financial Accounting Standards Board. Obecny stan przepisów o prowadzeniu rachunkowości jest konsekwencją serii skandali korporacyjnych z początku obecnej dekady.
Przewodniczący SEC uważa, że nowe przepisy powinny także promować zdrową konkurencję w sektorze finansowym. Cox jest zaniepokojony panującą koncentracją w sektorze zdominowanym przez tzw. "wielką czwórkę". Dziś większość audytów (80%) spółek publicznych jest prowadzonych przez zamknięty krąg firm: Deloitte, Ernst & Young, KPMG oraz PricewaterhouseCoopers. Jeszcze w latach 80. ubiegłego stulecia na rynku funkcjonowało 8 dużych firm audytorskich. Przewodniczący SEC nie wykluczył, że władze regulacyjne mogą zacząć się przyglądać, czy wewnętrzne przepisy, jakimi kierują się firmy audytorskie, nie naruszają zasady zdrowej konkurencji w całej branży.
Komisarz SEC Paul Atkins, który także występował podczas spotkania z księgowymi, przyznał, że władze regulacyjne były zaskoczone wysokimi kosztami wewnętrznych audytów narzuconych przez ustawę Sarbanesa-Oxleya z 2002 r. Zobowiązuje ona spółki publiczne do corocznego rewidowania własnych mechanizmów kontrolnych.
Nowy Jork