Po kilku sesjach wzrostowych w końcówce listopada nowy tydzień na rynku akcji przyniósł niewielkie ochłodzenie nastrojów. Po poniedziałkowej świeczce z dłuższym górnym cieniem wczorajsza sesja również upłynęła pod znakiem spadków. Po spadkach na giełdach w USA początek notowań na GPW nie był zbyt optymistyczny. W trakcie porannych godzin notowań kurs indeksu WIG20 próbował przedostać się ponad poziom poniedziałkowego zamknięcia, niemniej jednak jeszcze przed południem strona podażowa przystąpiła do ataku, znosząc w krótkim czasie kurs indeksu WIG20 o ponad 1% poniżej poniedziałkowego zamknięcia. Dalsza część sesji upłynęła pod znakiem nużącej stabilizacji w okolicy dziennego minimum. W końcówce sesji niedźwiedzie ponownie zaatakowały, niemniej jednak tradycyjnie na fixingu indeks odrobił część strat.
Z technicznego punktu widzenia obserwowane od początku tygodnia spadki wpisują się w naturalną korektę wcześniejszego wzrostu. Warto podkreślić, że nie wystąpiły żadne negatywne sygnały zwiastujące silniejsze załamanie koniunktury, a podstawowym powodem pogorszenia nastrojów były spadki na giełdach zagranicznych. Historyczny rekord notowań nie został więc poprawiony i w obecnych okolicznościach przed kolejną próbą ataku na szczyty nie jest wykluczony niewielki ruch powrotny w okolice 2500-2520 pkt. Jeżeli poziom ten zostałby przebity, wówczas należy liczyć się z możliwością realizacji scenariusza, zakładającego przejście indeksu WIG20 w średnioterminowy trend horyzontalny w szerszym kanale, wyznaczonym przez lokalny dołek z października oraz okolice historycznego maksimum (przedział około 2300 - 2600 pkt.).
Po ostatnich danych makroekonomicznych otoczenie gospodarcze raczej sprzyja stronie popytowej. Wprawdzie część spółek wykazuje symptomy przewartościowania, niemniej jednak w długim terminie trend jest wzrostowy, a w okresach hossy spółki zazwyczaj są przewartościowane. Przed nami ostatni miesiąc najlepszego w roku IV kwartału, a dane wstępne pokazują, że rosnąca dynamika PKB zostanie utrzymana.