Piątkowe otwarcie WIG20 nastąpiło w pobliżu czwartkowego maksimum. Po dość krótkiej konsolidacji indeks zaczął spadać i przełamał linię trendu wzrostowego, ciągnącą się od dołka z 28 października. Wczesnym popołudniem rozpoczęło się nadrabianie strat. Mimo że zamknięcie nastąpiło poniżej wspomnianej linii trendu, to jednak ponad połowa początkowego spadku została zniwelowana, a piątkowa świeca ma długi dolny knot. Obroty podczas piątkowej sesji zwiększyły się, ale nadal są małe jak na ostatnie czasy. Wszystko to sprawia, że trudno uznać przełamanie linii za wiarygodny sygnał do ucieczki z rynku.
W dłuższej perspektywie obraz WIG20 nie jest jednoznaczny. Na pewno negatywną wymowę ma powrót poniżej październikowego szczytu wkrótce po jego przekroczeniu. Znaczy to, że rynek był za słaby, by zareagować wzrostem na pozytywny sygnał, jakim było ustanowienie nowego rekordu. Negatywną wymowę ma też to, że RSI i MACD znajdują się znacznie poniżej swoich poziomów z początku października. Taka sytuacja grozi powstaniem negatywnych dywergencji, pod warunkiem jednak, że indeks spadnie jeszcze mocniej i pociągnie za sobą wspomniane wskaźniki.
To jednak wcale nie jest pewne. Co prawda październikowy szczyt nie okazał się skutecznym wsparciem, ale za to zadziałała następna bariera znajdująca się w okolicach 2530 pkt, związana ze szczytem z 18 listopada. Na wykresie tygodniowym także nie ma wiarygodnych sygnałów sprzedaży. Wprawdzie świeca z mijającego tygodnia ma czarny korpus, ale wsparcie wyznaczone przez dolną połowę białej świecy z poprzedniego tygodnia (pokrywające się zresztą ze wsparciem widocznym na wykresie dziennym) cały czas się trzyma.
W najbliższej przyszłości spodziewam się kontynuacji trendu horyzontalnego. Z czasem trend ten może posłużyć jako baza dla wybicia w górę, które zapoczątkuje kolejną falę wzrostową. Wariant pesymistyczny to przełamanie wsparcia w okolicach 2530 pkt. W takiej sytuacji realnych kształtów nabiorą zarówno negatywne dywergencje na oscylatorach, jak i duża formacja podwójnego szczytu mogąca zapowiadać koniec hossy.