Uczestnicy rynków finansowych nie są zgodni co do tego, czy na kilka tygodni przed ustąpieniem Alana Greenspana z funkcji prezesa banku centralnego, członkowie rady Fed będą chcieli wprowadzić znaczące zmiany w treści komunikatu towarzyszącego każdej decyzji w sprawie stóp procentowych.
Wszelkie modyfikacje w treści komunikatu rynki odbiorą jako sygnał, że rozpoczęty w czerwcu 2004 roku cykl zaostrzania polityki pieniężnej ma się już ku końcowi. Nie ma jednak pewności, czy zmiany zostaną wprowadzone.
Od momentu rozpoczęcia cyklu podwyżek Fed określał poziom stóp procentowych jako "akomodacyjny", dodając, że mogą być one "stopniowo" podnoszone. Był to wyraźny sygnał, że koszty kredytu pozostają poniżej poziomu neutralnego, czyli takiego, który ani nie prowadzi do nasilenia się inflacji, ani nie hamuje wzrostu gospodarki, a stopy mogą rosnąć każdorazowo po ćwierć punktu procentowego. Z ostatniego sondażu 20 dealerów rynku pierwotnego przeprowadzonego przez Reutera wynika, że wszyscy ankietowani oczekują podwyższenia we wtorek głównej stopy procentowej w USA do 4,25 z 4 procent.
Jednak nieznaczna większość ankietowanych - 11 na 20 - oczekuje niewielkich zmian w treści komunikatu, gdyż wzrost głównej stopy do 4,25 procent będzie oznaczać, że znajdzie się ona w pobliżu dolnego pułapu przedziału uznawanego przez analityków za neutralny. Nie będzie to jednak oznaczać końca cyklu podwyżek stóp procentowych. "To jasne, że proces odchodzenia od łagodnej polityki pieniężnej jeszcze się nie zakończył" - powiedział w wywiadzie dla Reutera szef oddziału Fed w Richmond, Jeffrey Lacker. "Treść komunikatu musi ulegać ewolucji" - dodał.
Sam proces jest jednak skomplikowany. Fed nie chce bowiem, aby rynki finansowe doszły do wniosku, że proces podnoszenia stóp procentowych do poziomu neutralnego już się zakończył.