BCC to średniej wielkości firma informatyczna. Zajmuje się wdrażaniem rozwiązań niemieckiego SAP-a. Jest pod tym względem liderem na polskim rynku. Ma 25-proc. udział. Obsługuje ponad 120 klientów. Tylko w 2005 r. ich liczba zwiększyła się o 20. Na liście są m.in. PKN Orlen, Tele-Fonika Kable czy BASF.
Firma przewiduje, że w 2005 r. będzie mieć 30 mln zł przychodów. W 2004 r. było to 26 mln zł. Prognoza z grudnia ub.r. zakładała, że w tym roku obroty powiększą się do 36 mln zł. - Przyznaję: liczyliśmy na dużo większy wzrost sprzedaży - stwierdził Bartłomiej Buszczak, dyrektor generalny BCC. Objął stanowisko w sierpniu br. Dotychczasowy prezes i jedyny właściciel spółki - Michał Jankowski - zachował stanowisko, ale skoncentrował się na nadzorze właścicielskim. Zdaniem B. Buszczaka, gorszy rezultat nie wynika z braku zleceń, ale raczej z niemożliwości ich obsłużenia. - Mamy ograniczone zasoby ludzkie - komentuje dyrektor generalny. Sytuacja zmieni się w przyszłym roku. Poznańska firma chce zwiększyć zatrudnienie o 25%. - Nasz zespół konsultantów SAP będzie liczyć ok. 120 osób - zapowiedział B. Buszczak. Dzięki temu BCC będzie w stanie zwiększyć obroty o 25%. To oznacza, że mogą osiągnąć ponad 37 mln zł.
BCC, znane do tej pory głównie z wdrożeń u dużych odbiorców, postanowiło aktywnie walczyć o segment małych i średnich przedsiębiorstw. Utworzyło w tym celu spółkę 7milowy.
Poznańska spółka twierdzi, że jest w stanie finansować dalszy rozwój ze środków własnych. Nie ujawnia, jakie zyski wypracowuje, choć jej przedstawiciele nie ukrywają, że rentowność netto przekracza 10%. - Zyski są wystarczające, żebyśmy nie musieli posiłkować się pieniędzmi z zewnątrz - twierdzi Bartłomiej Buszczak.