Cały piątek dyplomaci obecni w Brukseli czekali na nowe propozycje prezydencji brytyjskiej. To one miały być punktem wyjścia do kompromisu. Premier Tony Blair czekał jednak z ujawnieniem nowych pomysłów do wieczora. Kilkakrotnie przesuwano godzinę ich ujawnienia. Trwały intensywne negocjacje liderów państw członkowskich. - W znaczący sposób przybliżyły one nas do kompromisu. Nowy budżet ma szansę bycia większym, a więc i solidarnym - ocenił wieczorem premier Kazimierz Marcinkiewicz. Dokładne "księgowe" obliczenia unijni dyplomaci zostawili sobie na piątkową noc. - Jest jednak ryzyko, że pojawią się nowe żądania ze strony nowych krajów - powiedział jeden z polskich dyplomatów. - To tak, jak w dowcipie: Jak jest? Dobrze. A w dwóch słowach? Niedobrze - żartował nawet premier.
Polska postawiła w negocjacjach na mocnych partnerów: Niemców i Francuzów (dyplomaci mówią o odnowieniu tzw. Grupy Weimarskiej). Oprócz tego naszą obronę funduszy na biedniejsze regionu poparły kraje bałtyckie. W ich imieniu stosowną deklarację złożył premier Litwy. Pewnym sprzymierzeńcem stały się także Węgry. W "grupie wetującej" zabrakło ugodowych Czech i Słowacji.
Z sojusznikami staraliśmy się wymusić na Wielkiej Brytanii ograniczenie jej rabatu przy składkach członkowskich (w perspektywie siedmiu lat Londyn zaoszczędzi na nim prawie 60 mld euro). Chodziło o to, aby te środki powiększyły pulę funduszy strukturalnych. Polsce oferowano 57,3 mld zł. Francja zażądała "cięć" rzędu 14 mld euro. Premier Kazimierz Marcinkiewicz nie wahał się używać groźby zawetowania projektu budżetu. - W tej chwili jest to bardzo realne - mówił dziennikarzom wczesnym popołudniem. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że Tony Blair zgodził się na obniżenie rabatu o 11 mld euro, a nawet rozważał redukcję rzędu 13 mld euro (wcześniej aprobował tylko 8 mld euro).
Przed południem odbyło się spotkanie brytyjskich i polskich ekspertów. Przedstawiliśmy na nim własną propozycję kompromisu. Zakładała wzrost wydatków Unii w latach 2007-2013 do około 1,05% PKB. Londyn proponował do piątku 1,03% PKB. Co ciekawe, podobny do polskiego kształt budżetu zgłosiła po spotkaniu z K. Marcinkiewiczem także kanclerz Niemiec Angela Merkel (wydatki na poziomie 1,045% PKB Unii). Czy budżet unijny zbliży się ostatecznie do tych pułapów? Negocjacje w tej sprawie trwały już po zamknięciu tego numeru gazety.
Bruksela