Przebieg ostatnich notowań na giełdzie warszawskiej sugeruje, że inwestorzy liczą na realizację nie tylko efektu przełomu roku, ale także efektu małych spółek. Mówiąc w skrócie, polega on na tym, że w styczniu jesteśmy zazwyczaj świadkami nie tylko wywołanych napływem kapitału zagranicznego generalnie znacznych zwyżek, ale także przewagi segmentu walorów o mniejszej kapitalizacji nad segmentem blue chipów. Uwidacznia się to przewagą indeksu WIRR nad WIG20. Uczestnicy polskiego rynku, chcąc więc niejako,,załapać" się na ten proces, kupują chętnie akcje ,,mikrusów" już teraz. Skłania ich do tego nadal niższa wycena (P/BV dla WIRR - wciąż zaledwie 1,3, dla WIG20 aż 2,3). Wciąż można mieć ponadto nadzieje na zapowiadane przecież w exposé premiera zniesienie podatku od zysków giełdowych. Ma to kluczowe znaczenie dla krajowych inwestorów indywidualnych, szczególnie zainteresowanych właśnie

wspomnianym segmentem firm o mniejszej kapitalizacji.

Warto przypomnieć, że wśród wielu prawidłowości charakterystycznych dla naszej giełdy jedną z najbardziej interesujących jest występowanie tak zwanego cyklu 11-miesięcznego. Zjawisko to polega na tym, że co mniej więcej 11 miesięcy ustanawiany jest istotny dołek na giełdzie warszawskiej (V 2005, VI 2004, VII 2003, VIII 2002, IX 2001 itd.). Zakładając, że zasada ta sprawdzi się i tym razem, kolejnego kluczowego dołka oczekiwać można w kwietniu 2006 roku. Oczywiście, wciąż znajdujemy się we wzrostowej fazie cyklu dotychczasowego i z tego powodu pierwszy miesiąc przyszłego roku powinien być udany, natomiast kolejne 2-3 mogą przynieść już pewne pogorszenie. Spadek inflacji do zaskakująco niskiego poziomu (1,0% w listopadzie) stwarza szanse na kontynuację obniżek stóp procentowych przez RPP. Oczekiwanie na podjęcie tego typu decyzji może stać się fundamentalnym uzasadnieniem styczniowych zwyżek.

Zwróć uwagę:

ComArch - jeden z przedstawicieli cieszącego się coraz większym zainteresowaniem sektora IT