Moskiewski dziennik przy współpracy z Instytutem Problemów Monopoli Naturalnych oraz Instytutem Energetyki i Finansów sporządził ranking zależności państw świata od rosyjskiej ropy i gazu ziemnego.
W grupie, w której znalazła się między innymi Polska, są kraje kupujące od Rosjan ponad połowę wykorzystywanej w gospodarce narodowej ropy i gazu. Taki stopień uzależnienia jest charakterystyczny także dla Azerbejdżanu, Bułgarii, Czarnogóry, Czech, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Mołdawii, Serbii, Słowacji, Ukrainy i Węgier. Część z nich - m.in. Bułgaria, Czechy i Finlandia - stosuje wobec Rosji politykę pełnej lojalności. Więcej jest tu jednak krnąbrnych państw, które nie zachowują się wobec Rosji przyjaźnie. "Niezawisimaja Gazieta" wymienia najbliższych sąsiadów Rosjan, czyli Polaków, Litwinów, Łotyszy i Estończyków oraz Ukraińców.
- Decydujące znaczenie mają tu względy historyczne - wyjaśnia Władimir Miłow, szef Instytutu Polityki Energetycznej. - Wiele państw Europy Wschodniej uważa, że były wbrew prawu okupowane przez sowiecki reżim i w tych krajach wciąż istnieją antyradzieckie fobie - mówi naukowiec. Według niego, państwa te są do tego stopnia zależne od Rosji, że sama ta świadomość wywołuje w społeczeństwach głęboką irytację.
- Znaczącymi odbiorcami rosyjskiego gazu są Czechy, Polska, Słowacja i Węgry. Alternatywy wobec gazu z Rosji w tym regionie dziś nie ma - dodaje Oleg Trudow, główny specjalista z Instytutu Problemów Monopoli Naturalnych.
- Wzajemne relacje Rosji z Polską i Łotwą są teraz w punkcie zamarzania - dodaje Aleksandr Tiefdoj-Burmuli, pracownik naukowy oddziału integracji europejskiej w Instytucie Europy. - Pokazuje to jednocześnie wyjątkową słabość tych krajów - dodaje.